Quote (Mentalista @ 18 Feb 2013 20:29)
No więc tak.
Każdy element oprócz przedniego prawego błotnika, prawych drzwi i dachu miał kontakt z lakiernikiem (Najprawdopodobniej coś w stylu odświeżenia lakieru lub poprawek cuz ~200-300). Mimo tego sporo wżerów i wrzodów a prawe drzwi pognite.
Środek igiełka (oprócz obudowy podjaników pasów które były trochę przetarte). Elektryka działała, lusterka, szyber, okna, podajniki etc (szyby należałoby nasmarować, trochę piszczały niektóre). KLIMA NIENABITA.
Z silnika niewielki wyciek (uszczelka pod głowicą), pod deklem sucho. Chyba przewód z klimy spocony tak więc wywnioskowałem, że klima nie nabita bo po prostu nie trzyma gazu. Ujebany cała komora silnika, klapa od środka zgnita.
Tyle jeśli chodzi o oględziny zewnętrzne.
Chciałem już jechać ale stwierdziłem, że jak już jestem to się chociaż przejadę.
Wsiadam, próbuję przestawić fotel i chuj zaciął się. Wyszedłem, przestawiłem, wsiadłem.
No to jedziemy. Zawieszenie ogólnie wporzo, nic nie stukało etc. Ale chyba amory końcówka bo jakiś tawdy jak na W124 (chyba, że couepe jest utwardzony względem sedana)
Wyjeżdżam na główną drogę i kurwa zaczyna się. Sprzęgło skurwione (najprawdopodobniej zużyta sprężyna dociskająca aka słoneczko co oczywko odebrała całą frajdę z jazdy. Dyfer kurwa coś stuka więc w najlepszym przypadku krzyżaki do wymiany w najgorszym cały dyfer.
Hamulce do roboty, do wymiany tarcze (przy hamowaniu bicie na pedale jak chuj xd)
Kurwa jak na 150 km to straszny muł, po wciśnięciu dechy na 2ce powinien zwijać asfalt a ja musiałem może nie strzelać ale energicznie puścić sprzęgło aby pójść z pizdy pod światłami. Kręcił do odciecia bez problemu i w sumie nie szedł źle ale kurwa 150 to tam za chuj nie bylo.
Po porwocie musiałem zajarac fajee (rzuciłem palenie kilka miesiecy temu).
Typ już wiedział, że nie jestem pierdolonym leszczem i wiedzial, że ośmieszył się z ceną. Jebałem prosto z mostu, że z 8k może i bym za to dał ale ni chuja wiecej. Stwierdzil, ze za mniej niz 9k nie puści tak więc się pożegnaliśmy.
Za te 8k może i bym go wziął, ale ogólnie CAŁE auto do malowania. Sprzęgło, dyfer, hamulce do roboty.
Z drugiej strony 215k km przebiegu to on ZA CHUJ NIE MIAŁ. Silnik jakiś mułowaty jak na 150km, kierownica w chuj wytarta i pedały zarówno sprzęgała i gazu rownież więc obawiam się, że ten samochód to skarbonka (a to, że zgodził się zejść o 3k imo tylko to potwierdza)
Tak więc szukam dalej.
Jezdzilem w202 kumpla, 2.3 kompresor i imo tez sie chujowo zbieral jak na 193 km.

Szkoda tylko, ze wydales kase na paliwo.