Quote (czibucha @ 5 Aug 2012 12:40)
skończyłem oglądać "igrzyska śmierci". oczywko postanowiłem się podzielić moimi wrażeniami z resztą jsp. więc jedziemy:
słyszałem o tym filmie dużo, wiele osób się entuzjastycznie mówiło o nim, że jest to najlepszy kinowy obraz od wielu lat, trudno było niezauważyć milionów nawiązań do "igrzysk" na 9gagu i innych kwejkopodobnych stronach, nawet sam rekordowy wynik finansowy mówił, że jest to dzieło, które naprawdę jest warte wydania pieniędzy. i własnie zakończyłem seans igrzysk - wczoraj pojawiła się dobra wersja w wypożyczalniach. jak wrażenia? dawno nie było filmu, który by mnie tak zawiódł.
na początek troszkę historii: film jest na podstawie książki, która już sama w sobie była bestselleerem. dlatego o filmie każdy w sumie słyszał, chociaż nie miał gigantycznej kampanii reklamowej jak transformersy czy zmierzch. historia tam zawarta rysuje obraz świata nieco orwellowskiego: państwo (?) podzielone jest na 12 dystryktów, z których co roku losuje się młodego chłopaka i dziewczynę, którzy mają reprezentować swoich ziomków w ramach głodnych igrzysk - walki reprezentantów każdego dystryktu o śmierć i życie, oczywiście może być tylko jeden wygrany.
czyli pomysł i historia jest cholernie ciekawa z założenia. a jak to wygląda w praktyce?
jeden z moich ulubionych krytyków filmowych, doug walker, mówił, że podobało mu się w igrzyskach to, że jest on filmem dla inteligentnej młodzieży, że ten film nie próbuje ogłupiać dialogów, nie spłyca historii itd. a tu gówno. jak inaczej, jak nie braniem widza za idiotę, można nazwać fakt, że mamy tu po dwie - trzy te same półminutowe retrospekcje wplecione w film zawsze wtedy, kiedy jest tylko nawiązanie do tych wydarzeń w dialogu? widz nie ma pamięci złotej rybki, potrafię zapamiętać to, co było na ekranie 5 minut wcześniej bez jakiejkolwiek pomocy. no dobrze, to jest może czepianie się na siłę. ale już nikt mi nie powie, że cały czas trzęsąca się kamera jest dobrym pomysłem. efekt ten jest tak wyeksploatowany do granic możliwości, że używają go nawet wtedy kiedy bohaterowie śpią/jedzą! już nie wspominam o walkach, gdzie zupełnie nic nie widać i trzeba się domyślać kto z kim walczy.
no dobrze, to są najbardziej irytujące mnie kwestie techniczne, ale co z historią? przecież koncepcja jest świetna! a tu też guwno. fabuła jest pełna nielogiczności i głupich zachować bohaterów, które może były wyjaśnione w książce, jednak dla widza oglądającego film bez znajomości powieści są nie do zaakceptowania. tak głupich zwrotów akcji, tak okropnie przedstawionej historii i tylu dziur fabularnych dawno nie widziałem. a na dodatek małe pytanie: czego się spodziewamy po filmie, który się nazywa "igrzyska śmierci"? no może nie filmu gore, ale przynajmniej jakiejś dobrej akcji. a tam akcji nie ma za grosz. pierwsza część filmu to są przygotowania do igrzysk, podczas których "buduje się napięcie". druga część to już właściwe igrzyska i to przynajmniej tam powinna być akcja - jednak można jej ze świecą szukać. dwie-trzy półminutowe sekwencje ucieczki/walki na pięści nie mogą wystarczyć na cały dwu i półgodzinny film. a już całkowitą przesadą jest to, że prawie wszyscy trybuci giną poza kadrem - nawet ci, którzy są zabijani na oczach głównej bohaterki. po prostu dowiadujemy się o tym pomiędzy jej kolacją a snem.
przepraszam za ścianę tekstu, ale dawno nie czułem się tak oszukany żadnym filmem. jest on głupi, mało efektowny, a w konsekwencji po prostu nudny. nie ma tam żadnej akcji, nie ma żadnych dobrych walk, ucieczek, efektów specjalnych, nie ma nawet dobrego romansu - a ten który jest to jest tak bardzo naciągany, że aż krwawe łzy mi z oczu leciały oglądając tą głupotę. nie polecam tego filmu nikomu, mi straconych ponad dwóch godzin z życia już nic nie zwróci, jednak jeśli nie oglądaliście jeszcze "igrzysk śmierci" to być może ja wam tego oszczędzę.
3+/10
Bo widzisz polaczku, tak to jest jak sie naczyta i naoglada serwisow dla debili i oczekuje sie od filmu bog wie czego, film jest dobry, moze bardziej w strone przecietnego, no ale z suchota jako sie ostatnio pojawia to bardzo dobrze sobie radzi, co do tego ze bedzie inny niz ksiazka to wiadomo od stu lat, z prawie kazdym filmem bazowanym na ksiazce tak jest. Zobaczyles w gatunku "sensacyjny" i myslales ze arnold bedzie wskakiwal do helikopterow pilotowanych przez stathama. O tej "retrospekcji" to juz nie wspomne, a powolanie sie na spolszczenie tytulu to juz szczyt twojego polactwa, wyjmij slome z butow, dzieki.
This post was edited by D2SaTaN on Aug 5 2012 06:28am