Ferdinand, uważany za jednego z najlepszych środkowych obrońców w historii United, stwierdził, że piłkarze nie raz bywali zmieszani pomysłami Moyesa na grę drużyny.
- Nowe pomysły szkockiego menedżera często osiągały negatywny skutek i wprowadzały do drużyny niepotrzebne zamieszanie - możemy przeczytać we fragmencie autobiografii Ferdinanda, opublikowanym na łamach The Sun.
- Największe zdumienie wywoływała wizja Moyesa, dotycząca sposobu rozgrywania piłki. Chciał, by piłkarze robili to długimi piłkami. Kilku zawodników odniosło wrażenie, że w erze Moyesa zagrali więcej długich piłek niż w ciągu całej swojej kariery - dodaje Ferdinand.
- Czasami naszą główną taktyką były długie, wysokie podania do przodu. To było żenujące. W meczu z Fulham wykonaliśmy aż 81 dośrodkowań! Zastanawiałem się: czemu my to w ogóle robimy? Przecież nie gra u nas Andy Carroll!
- Jego podejście do drużyny było dziwne. Innym razem na przykład, Moyes chciał, żebyśmy grali piłką, wymieniali wiele podań. Mówił "W dzisiejszym meczu chcę zobaczyć 600 podań. Tydzień temu wymieniliście tylko 400". Kogo to obchodzi? Nie narzekałbym na zdobycie pięciu goli, wymieniając dziesięć podań.
Ferdinand, występujący obecnie w Queens Park Rangers, twierdzi, że Moyes przeniósł na Old Trafford "mentalność małego klubu". Ujawnia, że pierwszym niepokojący sygnał Moyes wysłał, zabraniając piłkarzom rytualnego jedzenia niskotłuszczowych chipsów w noc przed meczem.
Anglik wyraża również swój smutek, związany z odstawieniem go od składu w meczu przeciw Bayernowi Monachium w Lidze Mistrzów.
Opowiada również o tym, jak Moyes zabrał swoich piłkarzy do parku, by poćwiczyć ustawianie się na boisku.
- To była amatorka. Czemu on po prostu nie wysłał do Bayernu emaila albo filmu instruktrażowego? - ironizuje Ferdinand.
Później przy wszystkich powiedział Ferdinandowi, że nie zagra w meczu z Bawarczykami, ponieważ Moyes oczekuje szybszych reakcji w defensywie.
- To mnie załamało. Chciałem krzyczeć, rzucić się na niego. Tylko dla dobra drużyny ugryzłem się w język i nic nie zrobiłem. Jednak to chyba najgorsza chwila, jaką przeżyłem w United.
- Nigdy nie zostałem odsunięty od tak ważnego meczu, a na pewno menedżer nigdy nie oznajmił mi tego przy wszystkich - twierdzi 36-letni Anglik

troche chujowo sie zachowal ferdinand bo to powinno zostac w szatni ale i tak

e;
i jeszcze o terrym
Ferdinand odniósł się również do rasistowskiego skandalu, którego udziałem była jego rodzina. Określa Johna Terry'ego, który obraził jego brata, Antona, na tle rasistowskim "kompletnym idiotą".
We fragmentach autobiografii oskarża Terry'ego i Ashleya Cole'a, wieloletnich kolegów z drużyny narodowej, o zdradę ich przyjaźni. Ujawnia również, jak skandal odbił się na jego rodzinie.
- Mojemu bratu, Antonowi, który był w tej sytuacji zupełnie niewinny, zniszczono karierę. Otrzymywał pogróżki. Znajdował pociski w listach i niekończące się rasistowskie obelgi.
- Rozbili szybę w domu mojej mamy, przed drzwiami położyli pociski. Była to dla niej tak stresująca sytucja, że wylądowała w szpitalu - ujawnia Ferdinand.
Anglik twierdzi również, że zgodziłby się zagrać z Terrym w reprezentacji Anglii na EURO 2012, gdyby Roy Hodgson go o to po prosił. Uważa jednak, że Terry mógł oszczędzić wszystkim wiele bólu, powstrzymując się od tych kilku wyzwisk w stronę Antona.
Uważa równiez za skandal, że Terry nie przeprosił jego rodziny po wyroku wydanym przez FA. - Uważam, że to niemożliwe - wybaczyć lub zapomnieć, ile bólu przyniósł naszej rodzinie.
Ferdinand nie ma wątpliwości co do tego, że Roy Hodgson z powodu tej afery dokonał wyboru między nim, a Terrym, co zakończyło karierę reprezentacyjną legendy United. Hodgson twierdzi, że podjął te decyzję tylko z pobudek sportowych. Jednak Ferdinand żałuje, że nikt nie spytał go, czy jest mimo wszystko w stanie zagrać z Terrym w jednej reprezentacji.
This post was edited by Cannabisek on Sep 15 2014 04:59am