Quote (iridius @ 22 Dec 2010 14:13)
Heh jak napisałem to subiektywna ocena, Trylogia Husycka to niedocenione dzieło (chyba dlatego że większość spodziewała się Wiedźmina II), moim zdaniem kompletne w każdym względzie, nowatorskie w świecie Fantasy, przypomina mi nieco Forasta Gumpa.
Główny bohater przewija się przez faktyczne wydarzenia historyczne, odgrywając w nich istotną rolę, choć jest postacią fikcyjną. Nie widziałem czegoś takiego jeszcze (w tym gatunku) i to właśnie za tą innowacyjność + styl pisania + wciągająca historię, daję tak wysoką ocenę
Co do Czarnej Kompanii,
Heh Epicka saga, mnie rozwaliła na łopatki, pod każdym względem prawie, tak książka pokazała że ten gatunek ma jeszcze wiele do zaoferowania.
Pokaż mi inną książkę tak mroczną tak naturalistyczną (oczywiście w konwencji tego gatunku), gdzie nie ma dobra i zła, a jest tylko zło i jeszcze większe zło, a mimo to jest zabawna, przesiąknięta czarnym humorem, z nieprawdopodobną dawką sarkazmu w najlepszym wydaniu, dla mnie mistrzostwo. Saga ma pewne (małe imo) wady, ciężko się ją czyta (i to może niektórych zrazić).
Bohaterowie się zmieniają, chronologia wydarzeń czasem szwankuje, wątki które nagle się urywają i nie są dokańczane (czasem ma się wrażenie że brakuje kilku stron w książce), przewija się masa postaci a autor nie do końca nam tłumaczy kim są jaki mają cel, itd. Jednak można ją potraktować jako wyzwanie dla intelektu, i to nie wpłynie na moją ocenę, bo to też stanowi o odmienności tej książki.
Trylogia husycka miala swietny poczatek, Narrenturm faktycznie pachnialo swiezoscia, mialo ciekawych bohaterow, tajemniczy watek, slynny Sapkosiowy humor, swietna ksiazka. Zaleta calej ksiazki jest trojka glownych bohaterow, kapitalne postacie, zreszta Sapek ma dar do tworzenia niezapomnianych bohaterow, to samo bylo w Wiedzminie. Niestety akcja siada, a to najwazniejsze w ksiazkach tego gatunku, nie wciaga cie to az tak bardzo, jak w 1 tomie. Trzeci tom moim zdaniem byl po prostu slaby jak na Sapkowskiego, wszystko siadlo, oklaplo i zdechlo, bylo po prostu nudno. Pamietam, ze dlugo kazal sobie czekac na kazda kolejna czesc, niestety okres oczekiwania nie przelozyl sie na tempo akcji.
Jezeli chodzi o czarna kompanie, to nie moge ocenic w pelni calej serii, bo zostaly mi 2 ostatnie czesci. Juz teraz jednak moge stwierdzic, ze jest ogromna dysproporcja miedzy pierwsza i niezwykle wciagajaca trylogia, a kolejnymi czesciami. Tamci bohaterowie byli barwni, wieloplaszczyznowi. Wciagnela mnie ich historia i wciagnal mnie ich swiat. W kolejnych tomach sama czarna kompania schodzi na dalszy plan, a liczy sie narrator + Kapitan i jego kobita, a takze ich prywatne gierki z poteznymi magami. Przestaje to byc seria o czarnej kompanii, czyli prostych zolnierzach, lepszych badz gorszych, dla ktorych liczy sie przede wszystkim dobry pieniadz, partia kart, alkohol i rozpierducha. Przestalo to byc oryginalne, bo to byla wlasnie oryginalnosc i niepowtarzalnosc tej serii, pierwsze opowiadania powstaly w latach 80-tych i na pewno byly innowacyjne, przelomowe. Potem robi sie bardzo epicko, ale przestaje to byc az tak oryginalne i wciagajace jednoczesnie. Nie ma tez proby zastapienia starych bohaterow nowymi, jeden jedyny Murgen, a reszta to Ci co pozostali ze starej kompanii + jakies krotkie napomkniecia, scenki z nowymi bohaterami, Cook nie stara sie nawet wypelnic luki po tych, ktorych juz nie ma.
Nie zgadzam sie tez, ze jest tylko zlo i jeszcze wieksze zlo i nie jestem rowniez zachwycony poziomem czarnego humoru, czy tez humoru jako takiego, jest go mniej wiecej tyle co u Piekary, czyli stosunkowo ( np. w porownaniu z Sapkowskim ) niewiele i czesto nie jest on zbyt blyskotliwy, jak wlasnie u Sapka.
To narazie tyle.