No własnie drogi kolego prace tlenową to robimy na zawodach + wchodizmy na próg + finisz beztlen :unsure:
Nie chodzę na zawody panie kolego, bo nie bawi mnie bieganie po asfalcie.
Raport z dzisiaj:
Plan był zrobić takie kółeczko 17km jak ostatnio, tylko w drugą stroną. Czułem, że dzisiaj będzie wydolnościowo lepszy niż gorszy dzień.
Na 12-tym kilometrze drogę zablokował mi strażnik leśny prosząc żebym wrócił na szlak. Jako, że był człowiek wielkiej kultury i zrobił to w sposób niezwykle uprzejmy (nie tak jak nasz drogi kolega
, który ogarniczył by się w tej sytuacji do 11 liter), a ja i dzisiaj się szukałem zwady, usłuchałem prośby i wróciłem na czerwony szlak. Niestety duża część szlaku w tym miejscu jest piaszczysta, więc dalej biegało się średnio. Trochę mnie to wybiło z rytmu i złe pobiegłem dalej żółtym szlakiem (miał być skrót na południe, a ja w drugą mańkę i wyrzuciło mnie przy muzeum w Palmirach) - widać na mapie jaki fail, no i suma summarum przez tę okoliczność wyszło mi ponad dwa kilometry więcej. Ogólnie w porównaniu do poprzedniego biegu 2 km więcej, pace 15 sekudn lepiej j, i 3 bpm wyżej, więc uważam, że całkiem nieźle.
Zacząłem bieg tak sobie od niechcenia, bardziej pilnując oddychania i tętna myślałem, że będzie wolniej niż ostatnio a wyszło dużo lepiej. No i tym sposobem odkryłem I prawo Murphego dotyczące biegania: "Im wolniej biegniesz, tym szybciej biegniesz"
Serniczek spalony
