Panowie, mam problem. Na siłowni wpierw mam 10 minut truchtu jako rozgrzewka, następnie cztery serie wolnych ciężarów i potem minimum 40 minut bieżni (spacer/trucht/bieg)
Problem tyczy się właśnie biegania, ogólnie moja kondycja dzięki częstym wypadom rowerowym pozwala mi na taki godzinny trucht bez przerw, można powiedzieć że taki podchodzący już pod bieg.
Jeśli idę na bieżni to nie ma problemu, ale jak zaczynam biec to po minucie lub kilku minutach zaczynam odczuwać ból z lewej strony brzucha, dzisiaj z samego początku odczuwałem ten ból z lewej, prawej i przez moment po środku. Ten z prawej i środka minął raz dwa ale z lewej strony bolało cały czas. Ten ból jest taki że można biec biec i w pewnym momencie już tak boli że trzeba się zatrzymać
To nie jest kolka, na jednym forum typy pisały że jak się biega no to siłą rzeczy flaki w środku skaczą i to może być powodem. Jakiś czas temu zrzuciłem sobie tak 11kg, wtedy tego problemu nie miałem jeśli dobrze pamiętam, może.. no nie wiem, nie dostosowało się to wszystko jeszcze do siebie?
A no i te typy nie pisały mi, widziałem wiele takich wątków w którym ludzie pisali o takim problemie i w sumie dalej nie wiem co jest przyczyną. Płynów staram się pić niewiele przed samym biegiem bo wtedy dostaję kolki. Na ten ból pomaga jak przycisnę dłonią w to miejsce, tak jakbym je wduszał. Pomagają również skłony lub po prostu zatrzymanie się, ale efekt jest tylko chwilowy.
wkurwia mnie to bo pokochałem bieganie, bardzo mi się to podoba a muszę się zatrzymywać bez jakiejkolwiek zadyszki. kurwa!