Quote (Grigo @ 26 May 2015 22:20)
W 1 miejscu coś z łąkotką, a w 2. coś z więzadłem. Dostałem komplet zabiegów: lasery, jonoforezy, ultradźwięki. Wszystko na marne, bo jak tylko podjąłem jakiekolwiek próby biegania to w mniej niż tydzień znowu czułem znajomy ból, czy własnie takie kłucie/ łaskotanie pod rzepką. Na przestrzeni tych 3 lat robiłem podejścia do biegania, ale okres kilku miesięcy bez jakiejkolwiek katywności fizycznej to było za mało i dopiero grubo ponad pół roku bez sportu i następnie dużo spacerów pomogło. Potem bieganie max 2 razy w tygodniu po max 1 km. Po wszechobecnej niekompetencji lekarzy, którzy wzajemnie wyklczali swoje diagnozy, zwątpiłem że którykolwiek byłby mi w stanie pomóc, a pewnie następny by mnie już pod nóż wysłał, bo jeden z nich już na starcie o tym wspominał. Tak więc dałem sobie na wstrzymanie i sam się wyleczyłem, jesli można to tak określić. Teraz regularnie spaceruję nawet po 10 km + 2-3 razy tygodniowo bieganie po 4 km oraz czasem jakiś rower i jest ok. Nie przesadzam, tyle mi wystarcza. Jak człowiek nie może nawet na rower wyjść, to takie coś to dla mnie bajka, więc nie bęę tego psuł.
troche mnie tym podlamales...
zwlaszcza ze ostatnio tak mi sie dobrze biegalo, czulem sporo sil i wychodzilem 2x w tygodniu na 10-15 km
jakbym mial teraz to calkiem odstawic to slabizna niezla
This post was edited by cOr on May 26 2015 02:31pm