Cóż to był za wieczór

Kiedy Barcelona zaatakowała Borussię jak wściekłe pitbulle od pierwszych sekund spotkania to aż serce się radowało. Szkoda, że nic wtedy nie wpadło, bo wtedy pewnie mecz skończyłby się absolutną demolką.
No i jak żre to żre. Guirassy przy wyniku 1:0 no nie trafia w dość prostą piłkę w niemal stuprocentowej sytuacji a Raphina kradnąc bramkę Cubarsiemu był o 20cm od pozycji spalonej xd