Quote (Henio17 @ 28 Mar 2015 01:30)
Rozcięgno podeszwowe czy coś innego?
Piszczele też Ci się odzywają? :)
Tak, rozcięgno podeszwowe, piszczele też się odzywają co jakiś czas.

Podsumowanie dzisiejszego półmaratonu, nowa życiówka ale sporym kosztem, poniżej międzyczasy. Biegłem na 1:30.
00:21:46 - 5k
00:42:48 - 10k
01:03:53 - 15k
01:25:50 - 20k
01:29:47 netto
01:30:32 brutto
Nowa trasa nie przypadła mi do gustu, od początku straszny ścisk który utrzymywał się przez 15km, wielki chaos przy punktach z wodą, ludzie się przewracali.

Pierwsze kilometry ciut wolniejsze od zakładanego tempa no ale to norma na początku, później udało się wskoczyć na zakładane tempo. Do 16km biegło mi się bardzo dobrze, luźno, nawet w pewnym momencie wyprzedziłem zdecydowanie pacemakera na 1:30, apogeum mojego zmęczenia zaczęło się od 17-18km, od tego momentu było źle, nie widziałem co się dzieje, widziałem jak przez mgłę, ale mimo to wyprzedzałem ludzi i krzyczałem lewa wolna, patrząc po międzyczasach nie zwolniłem a jakoś udało się utrzymać tempo.
Na mecie nie wiedziałem co się dzieje, szedłem jak pijany, nawet nie wiedziałem czy medal dostałem, przez 20min dochodziłem do siebie. Pierwszy raz tak się czułem, ale w poprzednich biegach nie ignorowałem nigdy organizmu, jak czułem się gorzej zwalniałem, w tym biegu uznałem że to tylko moja głowa robi mi taki kaprys i wszystko jest dobrze.
Po biegu była zupa pomidorowa - strasznie kwaśna i dodatkowo 2 upominki, odebrałem tylko jeden bo nie chciało mi się już czekać, była to saszetka adidasa do biegania.
