Quote (Ironfister @ Mar 24 2016 02:53pm)
To chyba standardowe korwinowe bzdury. Policzmy.
Przykładowy średni Polak, pensja 3000 brutto, to 3618 "brutto brutto" i 2156 na reke.
Ale ale, szefa nie kosztuje to 3618 bo on odlicza to sobie od podatku, innymi słowy dostaje ulge podatkową z tytułu wypłacania Ci wynagrodzenia.
Zakładając że szef płaci 19% pit to tak naprawde zatrudnienie Ciebie kosztuje go 2930 i tą liczbe należy określić jako koszt pracodawcy.
2156 na ręke, zakładając średnio 100pln ulgi na dziecko i średnio jakies 250pln z nowego programu 500+, daje 2506pln do dyspozycji obywatela.
Dalej Vat: są różne stawki vat na różne towary, średnio 16,5%, czyli 355pln ten nasz Polak płaci vatu.
Do tego przeciętnie Polak kupuje alkohol za 60pln, papierosy za 80pln i paliwo za 140pln, czyli na te towary wydaje w sumie 200pln (z czego placi 130pln akcyzy, nie uwzględniam tutaj vatu bo już go dodałem).
Zostaje 2021pln z 2930pln, czyli nasz Polak oddaje 31% swoich dochodów finansowych państwu.
Tak naprawde jest jeszcze lepiej bo nasz Polak nie musi wszystkiego kupować, część rzeczy może zrobić samodzielnie - ma w końcu po pracy do dyspozycji 16godzin w dni robocze i 24godziny w weekendy. To co zrobi poza pracą zawodową jest nieopodatkowane - może sobie samemu zrobić drobny remont czy malowanie w domu, ugotować obiad - za to wszystko podatku NIE MA.
To tyle kosztów, a co Polak zyskuje za te swoje 900pln podatków?
Emeryture na starość, rente w razie niezdolności do pracy, chorobowe w przypadku choroby, ubezpieczenie nfz dla siebie i swoich dzieci (warte ok. 200pln/osoba), bezpłatną edukacje i studia, pomoc jeśli straci prace, pomoc jeśli pracodawca upadnie bez wypłacania pracownikom należnych pensji, drogi po których obywatel jezdzi, komunikacje miejską dotowaną z podatków, wsparcie jeśli zostanie niepełnosprawnym itp itd.
Korwinowiec zaorany :D
srany nie zaorany
Pracodawca też jakieś warunki musi spełnić, aby uzyskać zwrot podatku za pracownika, nie mówiąc już o tym, że jest to ograniczone jakąś kwotą, a z doświadczenia wiem, że na chwilę obecną Państwo wymyśliło skomplikowany system zwrotów podatków, aby pracodawcy bez dobrej znajomości prawa podatkowego, lub braku dobrego "prawnika" (którym może być również dobra księgowa) może nie otrzymać powyższego.
Gdzie Ty kurwa wyskakujesz z 500 na dziecko, jak moje zarobki już pozwalają dopiero na od drugiego dziecka 500 otrzymać, przy czym jeszcze nie mam żadnego. Jak już wspomniałeś - jeszcze jest podatek od zakupionych dóbr, czyli moje wynagrodzenie znowu jest pomniejszone o zakup powyższych.
Zamiast nfz (mimo, iż mi przysługuje) opłacam abonament medyczny, bo jest bardziej opłacalny, niż warte 200 zł ubezpieczenie zdrowotne

Kurwa, żeś dał argument z tą emeryturą.... przy aktualnym niżu demograficznym, to na godną emeryturę raczej nie mam co liczyć, więc nie pierdol głupot, bo socjal który mamy jest gówniany, a jak takowy jest, to chociaż niech życie nas taniej kosztuje, co adekwatnie zastąpi socjal.
Wcale nie chcę dostawać za darmo kasy, tylko aby płaca za wykonywaną przeze mnie pracę była adekwatna do tego jak ciężko pracuję. Nie mówię, że nie powinno być podatku, bo to rzeczywiście bzdura, ale powinien być zmniejszony w mądry sposób, aby Państwo zyskało na jego zmniejszeniu i tyle w tym temacie.