zaczelo sie glupio bo kolega sie spoznil i zostalismy odcieci od stref startowych, musielismy przebiec przez startujacych maratonczykow :F jak sie dobilismy do startu na 10 to juz za nami szedl koles z megafonem i krzyczal zeby sie ruszac. startowalismy jako ostatni

tak wiec pierwszy kilometr to jeden wielki slalom miedzy ludzmi ktorzy nigdy nie biegali (tak to wygladalo przynajmniej) wiec czas sie mocno wydluzyl. potem w miare tempo zrobilismy na tyle spokojne zeby moc sobie normalnie rozmawiac. obaj bylismy bez formy wiec nikomu nie chcialo sie forsowac zbytnio.
Ogolnie potraktowalismy to jako zabawe, zbijalismy piatki z przechodniami i krecilismy beke przez 8km, potem uznalem ze ledwo sie spocilem to troszke szybciej pobieglem.
Caly bieg w miare ok, znowu malo widoczne byly oznaczenia kilometrow (male tabliczki przy ulicy). nie rozumiem czemu jakos tego nie ogarna, na ru nwarsaw byly ogromne balony z napisana odlegloscia...
tym razem na szczescie nie zabraklo tez napojow
mijalismy spartan, ale troche stracili swojej "epickosci" bo juz przyjmuja kobiety i zniesli wymog przebiegniecia maratonu. teraz wlasciwie kazdy moze dolaczyc z tego co wiem.
jedyne co mnie wnerwia na tych biegach to niektorzy ludzie jebnieci, ktorzy traktuja to jako najwazniejsza rzecz zycia i sie kloca i czepiaja innych. albo jak ktos jedzie na tym rowerku i tam ktos mowi "lewa wolna" a nie wszyscy slysza bo maja sluchawki. to sie wydzieraja i wyzywaja...
caly event na +

zapisalem sie juz na bieg konstytucji
na półmaratonie też krzyczałem lewa wolna, ale ja to z pełną kulturką, dziękowałem ładnie hehe
na tej stronie co asics sponsoruje czy cus.