obejrzałem właśnie...
Largo Winch - znalazłem ten film w najgłębszej otchłani mojego dysku, pośród tajemniczych plików tekstowych, pedeefów i starych pornuchów. poszukałem trochę na temat tego filmu w necie i okazało się, że ma być to taki "europejski bond". i w sumie to określenie świetnie pasuje do tego co zobaczyłem.
film opowiada o awanturniczym spadkobiercy wielkiego majątku - tytułowym largo winchu - który zostaje zmuszony do walki o swoje dziedzictwo, w postaci firmy po zmarłym ojcu. oczywiście na drodze stoją źli ludzie, którzy tylko czyhają na dobry moment na przejęcie firmy.
najbliżej jest temu filmowi, klimatem i sposobem zrealizowania, do najnowszych bondów, od casino royale wzwyż. podobny sposób narracji, sporo akcji, pościgi, strzelaniny, piękne i oczywiście skąpo odziane kobiety - wszystko tu jest. i jak to fajnie jest sklecone ze sobą! do tego jeszcze dodać można fajną i ciekawą fabułę, z obowiązkowymi paroma zwrotami akcji, które takie oczywiste nie są, fajną muzykę i piękne zdjęcia. a, i oczywiście grającego główną rolę sisley'a, którego w niczym więcej nie widziałem, więc tym większe zdziwko.
oczywiście może nie ma tu tego przepychu co w bondzie, ale nie ma ten film się czego wstydzić.
podsumowując largo winch jest dobrym kinem akcji i jednocześnie dowodem, że w europie można robić rozrywkowe kino komercyjne na wysokim poziomie.
wystawiam ocenę 8/10 w skali zua i już zaczynam ściągać drugą część, która bodaj jest już dostępna w internetach (w drugiej części gra polska weronika rosati i sharon stone! :o)