Dobra jestem, czas jaki wykręciłem to 1:33:33 netto, brutto 1:34:30, miejsce Open 973, M20 278.
Już na samym początku straciłem z oczu pacemakera na 1:30, nie mam pojęcia co się z nim stało, czy baloniki mu strzeliły czy co

ale nie widziałem go, pierwsze km zrobione wolniej od zakładanego, też straszny ścisk był i ciężko było biec szybciej.
Dogoniłem znajomego kolegi który miał biec na 1:30, kolega mówił żeby trzymał się go, trzymałem się go przez 3km, później postanowiłem że trochę przyspieszę.
Biegłem nie patrząc na średnie tempo, patrzyłem czasami na międzyczasy. Podbieg na agrykoli zrobiłem sobie w ślimaczym tempie, 4:57, ale w sumie postanowiłem że nie ma co cisnąć później podgodnie.
Pogoda w sumie mało specjalna jeśli chodzi o bieganie, niby tak słońce nie grzało ale jednak nie jest to dobry kompan dla biegacza. Tempo momentami rwane, jednak należałoby się lepiej przygotowywać do takich biegów, no ale biegam dla samopoczucia i dla poprawy humoru, nie chciałbym żeby treningi były ustalone co do dnia.
Na końcówce dałem z siebie wszystko, wyprzedziłem z 10 osób.

Na mecie czekała na mnie dziewczyna, poszliśmy na zupkę i wróciliśmy spacerem wzdłuż Wisły do domu.
Średnie tempo: 4:24min/km czyli o 7s gorsze od planowanego.