Quote (b0b3k @ 25 Mar 2014 21:35)
Sam tak biegam, nic w tym bezsensownego. Jak mieszka się w mieście to ciężko za każdym razem dobierać miłą trasę bez szumu miasta, raz na jakiś czas mogę podjechać na Ursynów i pobiegać po lesie kabackim, ale nie za każdym razem, łazienki królewskie zamykane są o 19, więc zaraz po robocie musiałbym lecieć.
Bieganie po chodnikach przy ulicy nie jest złe jeśli nie ma tam dużego natężenia pieszych, najgorzej co wkurza to omijanie ludzi slalomem i uważanie na nich żeby nie zrobić im i sobie krzywdy.
Edit:
Więc, nie ma co wybrzydzać tylko trzeba biegać.

Bedzie dubel ale trudno.
Ja mam to szczescie, ze mieszkam prawie na koncu warszawy. Dokladnie przy ulicy lazurowej, zaraz przy polczynskiej. Mam obok siebie trase, ktora mozna dojechac do ozarowa i o ile rano jest zajebana tak kolo 22-23 nie ma tam zywego ducha a samochod pojawia sie srednio raz na 20 min. Teraz biegam jezdnia przy chodniku ale jakbym wyszedl kolo 1 to rownie dobrze moglbym zapierdalac srodkiem. Trasa jest idealnie podzielona na 5,7 i 10 km. Cisza, spokoj, rowna droga i malo wrazen. Zyc nie umierac. Czasem jakis pies naszczeka albo spotkam jeza i tyle
