"A teraz trochę szczegółów.
Będzie o siedem kolejek więcej, z czego trzy w weekendy i cztery w środy. W 2013 roku ekstraklasa ruszy zapewne 13 lipca i do 14 grudnia rozegranych zostanie 21 kolejek. Później przerwa do 15 lutego 2014. 5 kwietnia zakończyłby się sezon zasadniczy.
Teraz trzeba się skoncentrować, bo sypnie nowościami.
Po sezonie zasadniczym będą dwa tygodnie przerwy (jeden wolny weekend): o tyle poprosiły kluby, aby przygotować się do organizacji meczów (sprawy biletowe, pozwolenia itd.). W tym czasie odbędą się spotkania półfinałowe Pucharu Polski, który ma zyskiwać na atrakcyjności. Punkty zdobyte w pierwszym etapie zostaną podzielone przez dwa. Gdybyśmy więc dla porównania wzięli poprzedni sezon, to zamiast dać złote medale Śląskowi, gralibyśmy dalej i tabela po części zasadniczej wyglądałaby następująco:
Grupa mistrzowska:
Śląsk Wrocław - 28 (56)
Ruch Chorzów - 28 (55)
Legia Warszawa - 27 (53)
Lech Poznań - 26 (52)
Korona Kielce - 24 (48)
Polonia Warszawa - 23 (45)
Wisła Kraków - 22 (43)
Górnik Zabrze - 21 (42)
Grupa spadkowa:
Zagłębie Lubin - 20 (40)
Jagiellonia Białystok - 20 (39)
Widzew Łódź - 20 (39)
Podbeskidzie - 18 (35)
Lechia Gdańsk - 16 (31)
GKS Bełchatów - 16 (31)
ŁKS Łódź - 12 (24)
Cracovia - 11 (22)
Dzielenie punktów ma swoje plusy i minusy. Naszym zdaniem jest niesprawiedliwe: wypracowana przez większą część sezonu przewaga nad przeciwnikami nagle topnieje. Np. Śląsk Wrocław zamiast trzech punktów przewagi nad Legią, nagle miałby tylko jeden, a Lechia zamiast bezpiecznej przewagi siedmiu punktów nad ŁKS-em zostałaby zaledwie z czterema.
Taki system premiuje słabych, daje im szansę, zmniejsza dystans, na który lepsi ciężko zapracowali. To nam się ewidentnie nie podoba. Forowanie tych, którzy zostali z tyłu.
Z drugiej jednak strony, rozumiemy argumenty Ekstraklasy i samych klubów, które chciały dzielenia punktów (wszystkie kluby ekstraklasy uczestniczyły w procesie tworzenia "nowej" ligi). Kosztem sprawiedliwości, kluby chcą budować emocje. Rzeczywiście dzielenie punktów sprawia, że ta ostatnia faza sezonu może być elektryzująca. Po prostu trzeba zapomnieć o tym, co kodowano nam przez lata: że punkty w każdym meczu są tak samo ważne. Nie, od teraz ważniejsze będą te zdobyte w ostatnich siedmiu kolejkach, bo ich nikt już nie podzieli.
Teraz paść musi pytanie: po co w takim razie starać się w tych 30 kolejkach? Po pierwsze - co oczywiste, lepiej jak zostanie ci co drugi punkt z 50 niż z 20. Po drugie - ci, którzy są w tabeli wyżej będą mieli łatwiejszy terminarz.
Aktualnie rozważane są dwa warianty, ale prawdopodobnie zwycięży następująca opcja (podajemy zestaw par kolejek dodatkowych):
1. kolejka: 1-6, 2-5, 3-8, 4-7
2. kolejka: 8-1, 5-4, 6-2, 7-3
3. kolejka: 1-5, 4-8, 2-7, 3-6
4. kolejka: 7-1, 3-5, 8-2, 4-6
5. kolejka: 1-3, 5-7, 2-4, 6-8
6. kolejka: 4-1, 2-3, 6-7, 8-5
7. kolejka: 1-2, 3-4, 5-6, 7-8
Wynika z tego, że lider po jesieni dostaje najłatwiejszy terminarz: podejmuje u siebie zespół numer dwa i numer trzy, na wyjazdy jedzie tylko do "ósemki", "siódemki" i "czwórki". Łącznie ma cztery mecze u siebie i trzy na wyjazdach.
Jedynka gra u siebie z dwójką i trójką.
Dwójka - z trójką i czwórką.
Trójka - z czwórką i piątką.
Jest więc o co się bić także w pierwszej fazie sezonu. Oczywiście identycznie wygląda sytuacja w obu grupach."