nom, nastawienie bylo takie, ze startuje z kontuzja.chcialem po prostu dobiec, moglem dobiec z kontuzja i pauzowac po tym dowolnie dlugo, ale mialem dobiec. z mety ciesze sie dwukrotnie bardziej. jak dla mnie, to na razie najwiekszy ''sukces'' biegowy do tej pory.
pierwszy raz udalo mi sie zastosowac negative split, choc z miedzyczasow wynika, ze pod koniec juz opadalem z sil.apetyt rosnie w miare jedzenia i zaraz po osiagnieciu mety mialem duza ochote na polmaraton warszawski, ale sobie jednak chyba daruje. biegam teraz tylko regularnie 5-10km na treningu (jedynie treningi OWM moga byc dluzsze), z naciskiem na 5-6,5km. Moze sie zdecyduje na polmaraton warszawski, ale decyzja bedzie tuz przed startem. Oprocz Agisko stosowalem AM Sport zele - tez byly ok, ale nawet te Agisko smaczniejsze. Wiecie po co zele sie popija? bo kaza 100ml popic, ja popijalem, bo kazali, ale wcale nie widzialem potrzeby...
Nogi po biegu bolaly, biodra sztywne, nogi ciężkie, pasmo dość szybko przestało. Jutro biegam

teraz pasma w ogole nie czuje, ale powoli cos czuje ala shin splints...
jakos ostatnio narzekasz na te piszczele? ciagle to samo Ci dokucza?
W sumie tak, dzisiaj mnie trochę pobolewało, ale im dłużej biegłem tym ból zanikał.
Dzisiaj 10,5km biegło się całkiem dobrze, jutro jadę oddać garmina bo już zapłaciłem kasę, będę czekał do 10 dni roboczych na nowego 305