Knajpa. Siedzą sobie: pilot, kierowca i traktorzysta. Kręci się nieziemsko urodziwa kelnerka. Pilot marzy na głos:
- Ech, jakbym ją przeleciał, to by jej aż ogień z tyłka szedł...
Kierowca:
- Dałbym z nią czadu tak, że by się jak kółko kręciła.
Traktorzysta nic. Siedzi, myśli... Nagle wypala:
- A ja... ja... jakbym jej bruzdę przeorał, to byście obaj w tym ugrzęźli, o!