O to to, w sumie nigdy nie trenowalem przed gorami a mimo to rekord 38km, moze gdybym dzwigal po miescie 1,5 sztangi cukru dobilbym z zona do 40km :thumbsup:
Przy małym przewyższeniu ~500m przeszedłem 41km i dało by radę więcej ale jak kilka lat temu zrobiłem 31km i 2500 przewyższenia to końcówkę szedłem siłą woli, po dotarciu do auta nie byłem w stanie normalnie chodzić. Jak dla mnie to przeyższenie robi problem a nie kilometry. Szwagier zagaduje żeby jechać do Norwegii, bo jest jakiś bieg na koniec maja/początek czerwca do okoła Bergen 35km i 3k przewyższenia(jak dobrze pamiętam). Ale raczej nie dam tacy fizycznie tego zrobić. Atualnie nie mam czasu na treningi