Quote (Shapiro @ 15 Sep 2024 12:49)
I tajger bonzo
Ja przezylem powodz w styczniu tego roku. Przez dwa dni bylem uwieziony w budynku. Na szcescie mieszkam na pietrze ale sasiadow z parteru zalalo totalnie, tak ze do dzisiaj nie wrocili do domu a ja stracilem samochod.
ja przezylem powodz "stulecia" w 97 w małopolsce, okolice wieliczki, czyli na północ od krakowa. miałem 8 lat. razem z ojcem, strażakami i okolicznymi mieszkancami zabezpieczalismy waly workami z piaskiem. kazda reka, nawet ta mala sie liczyla. nasz żuk przydał się do worzenia piachu. mielismy tez stara na ogrodzie, ale niesprawnego niestety. gdy juz zaczelo byc grubo rodzice podjeli decyzje ze ewakulujemy sie do ich rodzicow do igołomi. mieszkała z nami wowczas moja sp. babcia 70 lat chyba i ona postanowila ze zostanie. zapakowala to co uwazala za cenne, sciagnela psa z lancucha i powiedziala ze bedzie na pace stara mieszkala, ale domu nie opusci. wtedy nie rozumialem, dzis wiem co to przywiazanie. wiem ze huy to kogo opchodzi, ale chcialem sie tym podzielic.
This post was edited by szkielecik on Sep 15 2024 05:08am