dzis bylem na treningu do Orlen Warsaw Marathon'u. Akurat mielismy podbiegi, czyli to samo, co robilem ostatnio na treningu

Ogolnie fajnie jest sie spotkac w grupie biegaczy, ale organizacyjnie to slabo jest zrobione.
nie wiedzialem, jak sie ubrac - wzialem legginsy i t-shirt z kurtka (bluza dresowa), na poczatku czekalismy na wszystkich az sie wpisza na liste obecnosci. zapisy byly od ok 9:45, o 10 ma sie trenong zaczac, no ale zaczal sie o jakiejs 10:09. wtedy cieszylem sie, ze mam kurtke (bluze od dresu). next 700m biegu - ofc wszyscy daja ile wlezie

pozniej rozciaganie. pozniej podzielilismy sie na 3 grupy, wzgledem zaawansowania. no i tu jest meritum problemu. podzial: 1 grupa czasy 42-43min na 10km, 2 grupa 47-48min na 10km, czyli jak to trener ujal tempo 5:15min/km (no qwa!!!) i osoby bez czasu lub biegnace 10km w 1h. stanalem przed trudnym wyborem, bo debilnie zrobiono wskazania dla poszczegolnych grup. jak uslyszalem to 5:15min/km to chcialem tam isc, ale zrezygnowalem ze wzgledu na to, ze jak biegam to po miekkim gdzie sie da, a wiedzialem ,ze tam bedzie po twardym tylko. no i tak naprawde od 2miesiecy nie przebieglem po twardym wiecej niz 2,5km w 1 treningu. poszedlem do grupy poczatkujacej. ogolnie trener kazdej z grup narzuca tempo. zaczalem obok mojego trenera i tak obok niego bieglem, bo tempo bylo ok - spytalem jakie bedzie - mialeo byc powyzej 5min/km (chodzilo mu o 6min/km na pewno). w grupie byly osoby bardzo zroznicowane - ja bieglem najdalej jako 4 osoba po trenerze, glownie zaraz za nim. ale byli i tacy, co odstawali. co mnie zdziwilo - swiatla - stoimy

my przebieglismy - stoimy i czekamy na reszte. podbieg zrobiony - zamian od razu truchtac - stajemy na 3-8 sek.

nie wiedzialem jak ustawiac garmina i uznalem, ze czas ma caly czas leciec - widac jakie mam przez to tempo, no ale coz. trener sobie zatrzymywal, tak btw.
imho przeciazenie srodstopia. za duzo km robisz od kontuzji. minie po kilku dniach, spoko, nie boj sie, jak bedzie problem przez ponad tydzien. przed moja kontuzja prawej lydki mialem podczas treningow problem z przeciazenia srodstopia lewej nogi po pokonaniu dystansu polmaratonu. niestety musisz miec maly kilomatraz i wolno podnosic go w gore. znasz teorie podnoszenia kimometrazu z tygodnia na tydzien o 10% ?
tej teorii nie znam raczej ale na pewno nie przegialem, zrobilem przez 10 dni 3 biegi po 5km, teraz mialem 4 dni przerwy i juz po ~4km zaczela mnie bolec stopa (przy bardzo wolnym biegu) a ze trasa miala 8km to juz na bolu dobieglem (za fajny medal zeby zrezygnowac
e: ja mialem na 8km okolo 45 min, ale tak jak mowie - dla mnie to byl bieg dla rozrywki, bardziej jako spotkanie towarzyskie bo jeszcze byl moj kumpel z bylej pracy i przez caly bieg sobie gadalismy