Quote (kapishon @ Jun 20 2011 10:54am)
mam wrazenie ze trolujesz misiek. zapamietalem Cie jako tego ktory namiętnie poleca holywoodzką tandetę ale trzymalem gebe na klodke bo o gustach sie nie dysktuje. teraz przeginasz bo jedziesz po filmie ktory juz pomijajac ze ma sciezke clinta mansela, ktory bezsprzecznie jest wybitnym kompozytorem, to film otrzymal liczne nagrody i nominacje (najlepszy niezalezny brytyjski film roku 2009). na imdb ma ocene 8.0/10 (rzadko ktory film ma wiecej niz 6), a jak dotąd uwazam ten serwis za niezwykle krytyczny i rzetelnie oceniajacy kino.
ehe, nie mogę mieć swojego zdania?
hitler był kandydatem do pokojowej nagrody nobla, ale czy to znaczy, że był dobrym człowiekiem? dla mnie moon był filmem słabym, przewidywalnym, bazującym na wytartym i mało oryginalnym pytaniu o granice moralności ludzkiej. wszystko już było, "moon" jest po prostu zlepkiem paru opowiadań (tak jak pisałem, najbardziej widać inspiracje opowiadaniami dicka) i filmów. miałem duże wymagania co do tego filmu i zostałem strasznie zawiedziony.
swoją drogą przewertowałem parę stron wcześniejszych, żeby zobaczyć o jakich filmach się wypowiadałem. i znalazłem:
Kaboom, The Rite, I am number four, scanner darkly.
o dwóch filmach z tych czterech na pewno nie słyszałeś wcześniej i one nie są hollywoodzką tandetą. pozostałe to: jeden (ian4) był strasznym gównem, a rite mi się nawet podobał. i zauważ, że rozpisywałem się dłużej tylko na temat tych filmów, które nie są znane powszechnie (kaboom i scanner darkly) i właśnie te polecałem. więc z polecaniem hollywoodzkiej tandety znowu nie trafiłeś.
ps. moon ma faktycznie fajną muzykę. lubię ją nawet teraz czasem posłuchać. ale i tak był słabmym filmem jako całość.
This post was edited by zuoozuoo on Jun 20 2011 03:14am