moje nowe odkrycie, całkowicie przypadkiem:
Kaboom - esencja kiczu, zakręcenia połączonego z przedawkowaniem grzybków halucynogennych. jednak cały ten miks jest zaskakująco strawny i dla mnie jest to jeden z lepszych filmów, jakie oglądałem w tym roku. o
opowiada o osiemnastolatku w collegu, który zgodnie wyznawanym przez siebie hedonizmem, żyje troszkę rozpustnie. pewnej imprezy zażywa dziwny narkotyk, po którym widzi jak trzej faceci w maskach zwierząt mordują młodą dziewczynę. po skończeniu fazy nie wie czy to były po prostu halucynacje, czy widział prawdziwe zdarzenie. jednak to dopiero początek góry lodowej, w tym filmie jest wszystko, od seksu we wszystkich możliwych konfiguracjach, poprzez lekki wątek kryminalny aż po zwariowany film sci-fi. plus szalona wiedźma lesbijka ;D
ogólnei film mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kogo kręcą klimaty podobne do donnie darko.
Film dostaje ode mnie
9/10 w skali zua + znaczek jakości "zuo poleca"