Bush był stracony przed 11 listopada, był na dnie, tylko tragedii i psychozie zawdzięcza sukces. Na tym samym bazuje PiS. PiS zawłaszczył sobie najważniejsze dla Polaków słowa i symbole. PiS używa słowa Polska, prawo, sprawiedliwość, jakby był ich posiadaczem, jedynym dysponentem. Poza tym, straszy Polaków prostą informacją, jak my odejdziemy znowu będzie złodziejstwo i korupcja. Niemcy widząc naszą słabość wypowiedzą nam wojnę itd. Wystarczająco jasne i mocne sygnały dla elektoratu. Po drugiej stronie estrady politycznej, totalna bryndza. LiD jest nijaki, tam nie wiadomo o co chodzi i kto tym przewodzi. Kwaśniewski chce z Tuskiem. Olejniczak mówi o jedynej alternatywie dla prawicy, ten sam mdły bełkot co w wykonaniu PO, sprzeczne sygnały, chaos. PO jest dla elektoratu jedyną nadzieją, elektorat zawsze trzyma z najsilniejszym i PO jest najsilniejszą partią opozycyjną, ale też wielką, nieudolną niewiadomą. Całą swoją siłę i pozycję PO zbudowało najpierw na krytyce SLD, potem krytyce PiS. Najbardziej istotne dla wyborcy komunikaty, mianowicie, o co wam do cholery chodzi, są wysyłane w sposób nieczytelny i sprzeczny. Po co, pytam, Tusk prosi o spotkanie z Kaczyńskim, w momencie gdy to PiS leży na łopatkach i potrzebuje ucieczki od kompromitacji w stronę wcześniejszych wyborów? To PiS powinno błagać PO o spotkanie i zapewne musiałby to zrobić, gdy się Donald bez sensu, a może i w wyniku porozumienia z PiS nie wyrywał. Po spotykaniu Tusk wychodzi i mówi, że był miło, fajnie, przyjemnie i wino wyśmienite, a co najważniejsze narodziła się w sielskiej atmosferze wspólna decyzja - wcześniejsze wybory. Potem wyborca PO dowiaduje się, że komisja śledcza tak, ale po wyborach, coś niebywałego. Gdyby PiS miało taką aferę jak ma PO do dyspozycji, czyli sypiącego ministra MSWiA, mielibyśmy pewny zgon PO.
PO nie tylko nie wykorzystuje daru niebios, ale w głupocie swojej deprecjonuje wraz z PiS wiarygodność Kaczmarka. Przypominam, że PiS oskarżał Blidę na podstawie zeznań Alexis, zwykłej kryminalistki. Prokuratura wszczęła śledztwo po wcześniejszym przecieku nagrań, na których pijany Oleksy opowiadał o konsumowaniu bezy przez Kwaśniewską, a gdy wytrzeźwiał odwołał zeznania. Do tego wszystkiego Rokita bredzi coś o powiększeniu kompetencji dla CBA. Pytam o co wam chodzi, PO? Jesteście za, przeciw, a jeśli już, to za kim i przeciw czemu? Gdyby tego było mało, po pochwałach rzuconych w stronę CBA, po odroczeniu komisji śledczych i wypitym winie, w 4 godzinnej miłej atmosferze, mamy nagły zwrot. Graś wychodzi ze speckomisji i mówi, że mamy do czynienia ze Stasi i Securitate, Tusk na konwencji mówi o zdrajcach i ludziach niegodziwych, którzy współpracują z PiS, że odsuniemy PiS od władzy. I co? I nic? Totalna niemoc, żadnych stanowczych ruchów, żadnej determinacji w sprawie odwołania Dorna, powołania komisji, znów sprzeczne komunikaty ze strony Rokity, współczującemu Ziobro i Donalda gadającego sobie a muzom. Gdzie tu jest jakiś ciąg logiczny, gdzie tu jest czytelność, jasność w temacie Marioli. Co odpowie wyborca PO, gdy go spytać dlaczego głosuje na PO. Odpowie, że w zasadzie sam nie wie, nie lubi Tuska ale ten Rokita taki fajny, nie lubi Rokity, ale Tusk dobrze gada. Głosuje na PO, bo ma dość PiS, ale się boi, że będzie POPiS, głosuje na PO, ale się lęka, ze będzie POLiD, głosuje na PO, ale nie ma pojęcia na co głosuje i w zasadzie chyba pojedzie w góry zamiast do urny. Polityka nie cierpi wyważonych opinii, w polityce wygrywa najgłośniej krzyczący i krzyczący w kółko to samo.
Wszyscy pytają jak to możliwe, że PiS wzrosło poparcie po takim blamażu? To proste jak słońce. Zaraz wytłumaczę, że żadnego blamażu nie było, przebiorę się tylko w szaty wyborcy PiS. Co niby się takiego wielkiego stało, że Ziobro nagrywał Leppera? A ten Lepper to kto? Nie przypadkiem wielokrotnie skazany, nie kumpel Łyżwińskiego i kumpel swoich kumpli, co nabrali pożyczek i nie pooddawali? Kogo tu żałować? Nawet jeśli go szczuli poza prawem, to co on święty był? Taki Ziobro biedny się namęczy i nie śpi po nocach, żeby przestępców łapać i jeszcze mu wyrzuty robią. Co z tego, że lekarz nikogo nie zamordował, ale mógł i ile się nakradł, takiego żałować, złodzieja żałować? Dobrze, że się w końcu za nich zabrali, ja to bym za genitalia wieszał, a nie się cackać. Kaczmarek? A gdzie on był, jak siedział na stołku, to dobrze było, teraz rączki umywa i jeszcze na premiera się pcha, bez wstydu. Ja tam jedno wiem, jakby winny nie był, to nikt by go nie wyrzucał, urwało mu się, to kombinuje. Proste, prawda? Nawet bardzo proste, zwłaszcza kiedy Tusk nie widzi problemu i pije wino z bratem, kiedy Rokita domaga się wzmocnienia CBA. Cel się liczy, po drodze można się upodlić środkami ile wlezie. Co mogłoby zbić z pantałyku wyborców PiS? Oczywiście, bicie słabszego. I takie bicie, wręcz zakatowanie mieliśmy. Barbarę Blidę zaszczutą po zeznaniach kompletnie zdegenerowanej baby, pseudo Alexis. Zarzuty wobec niej były naciągane i kombinowane, skutek tragiczny. Pokazanie Polakom jak służby w starym esbeckim stylu zaszczuły słabą kobietę, nie jakiegoś cwaniaka Leppera, to jest efekt szoku. Tylko, że za Blidą stanęła, umówmy się, niezbyt uczciwa, a na pewno źle się kojarząca z uczciwością SLD i na tym koniec. Kiedy nie upomina się nikt o prawo i sprawiedliwość, poza podejrzanymi o afery, no to znów mamy efekt samotnego rycerza PiS, walczącego z układem. Ofiara jakby nie była winna, to by się nie zastrzeliła. Znów proste?
Elektorat nie tylko jest głupi jak but, ale jest leniwy. Elektoratowi trzeba podać na talerzu wyjaśnienie, samobójstwem jest pozostawianie pola do interpretacji. PiS swoim wyborcom nie daje sekundy na zastanowienie, PiS jednym głosem serwuje gotowe analizy, co zapewnia im wieczny spokój. Każdą porażkę podają wygłodniałemu elektoratowi jako sukces i martyrologię. Nie mam pojęcia na co liczy PO, po doświadczeniach ostatnich wyborów, postawa Tuska i reszty jest wręcz recydywą głupoty. Coś niebywałego, kolejny raz zapatrzyli się w sondaże i nie robiąc nic liczą na wszystko. Co więcej mając większość przeciw PiS, oddali PiS inicjatywę. Dorn rozdaje karty i robi co chce z opozycją, bo opozycja dostała ochłap w postaci nowych wyborów, które wygra PiS. Paranoja i amatorszczyzna!
Jedyna szansa dla Tuska, to nagły zwrot, wstrząs i przejęcie inicjatywy. Moim zdaniem warto zaryzykować odwołanie rządu, odsunięcie PiS od władzy, powołanie nowego gabinetu i wywleczenie na światło dzienne wszystkiego, czego PiS się boi, zanim to zniszczy maszyną pokazywaną na konferencjach. Pretekstem do takiego rozwiązania mógłby być głos SLD, przeciw rozwiązaniu parlamentu, do czasu wyjaśnienia pisowskich afer, co jest bardzo korzystne dla SLD, dostają czas na uporządkowanie swoich spraw plus czas antenowy we wszystkich satcjach. To sprint na całość, ale jednocześnie jest to jedyna możliwość, na odniesienie wyborczego sukcesu. Takie rozwianie ma niesamowitą siłę, odbiera PiS wszelkie pola manewru, odbiera im `porażające' dowody, rozwojowe sprawy i `tajemnice śledztwa', odbiera kwity i spektakularne konferencje. Nie wiem ile prawdy jest w tym co mówi Kaczmarek, ale jest jej po pierwsze na tyle dużo, że PiS ewidentnie ma pełne gacie i chce na silę nowych wyborów. Jest jej na pewno na tyle by zrobić z tego wielką propagandowa klęskę PiS. Odbierając PiS przemówienia, orędzia premiera, konferencje Ziobro i zastępując je własnymi podniosłymi orędziami i konferencjami, z porażającą prawdą o PiS, która już lada dzień zostanie sformułowana w postaci prokuratorskich zarzutów, ale najpierw wybory, bo szkoda Polski, dajemy elektoratowi to co lubi najbardziej, czyli gotowe rozwiązania i gotowe wyjaśnienia podłości PiS. W tym krótkim czasie można i trzeba pokazać drugą ważną rzecz, mianowicie rządy bez PiS, od czego Polska nie tylko się nie zawali, ale zacznie wracać do normalności. Aby złagodzić efekt przejęcia władzy z zamiarem politycznej wendety, można zastosować starą taktykę PiS, sztuczną szeroką koalicję ponad podziałami, dla dobra Polski oczywiście. Zaproponować pozostanie na stanowiskach Relidze, Gilowskiej, Legutko, Ujazdowskiemu i koniecznie Wassermannowi. Jak to Wassermannowi??
A tak to! Wassermann nie ma wielkich kompetencji, ale to on dałby propagandową siłę, obiektywnego poszukiwania prawdy, kto wie może byłby jedynym, który by się skusił na ofertę nowego rządu. Zapewne większość nie przyjęłaby oferty nowej władzy, jednak sygnał do elektoratu znów jest czytelny, nie chcemy wendety, chcemy prawdy, zobaczcie nawet Wassermanna zostawiamy, żeby było do bólu obiektywnie. Na ministra sprawiedliwości powołać kogoś z zewnątrz choćby Zolla, premierem zrobić ucieleśnienie taktu i kultury politycznej Zdrojewskiego, unikać Tusków, Rokitów, Olejniczaków i innych Giertychów. Nierealne? Realne, tylko trzeba pokazać SLD, LPR, SO, wspólny cel, ten jest przecież oczywisty, uziemić PiS, to powinno cementować opozycję! Taki rząd musiałby po pierwsze trwać najkrócej jak się da, po drugie zrobić coś spektakularnego, obok samych rozliczeń i tu aż się prosi, żeby przywrócić pielęgniarkom i lekarzom poczucie wartości, zaprosić do wspólnych rozmów, przeprosić za upokorzenia. Zbudować choćby zręby reformy, wyznaczyć kierunki działań, pokazać Polakom, że można spokojnie rozmawiać o trudnych sprawach, bez wsadzania w kamasze, bez upokorzeń dla pacjentów i z szacunkiem dla pielęgniarek.
Można pomóc pacjentom i nie upadlać pracowników służby zdrowia. Technika stara jak świat, słodko - gorzki smak. Trudno musimy rozliczyć zamach na demokrację, to nasz obowiązek, ale rozliczać tak żeby to czemuś służyło i pokazać jednocześnie nową jakość rządzenia, władza rozmawiająca ze sponiewieranymi przez poprzednią władzę. Czyż można oczekiwać od władzy czegoś więcej, wszak to marzenia większości Polaków i wyobrażenia idealnej władzy. Wiem, wiem, brawurowe myślenie, tak brawurowe, że aż śmieszne, przypominam tylko, że wszelkie wyważone pomysły, ostrożne przemilczenia i kulturalne kampanie, dają pełną gwarancję porażki, patrz wybory 2005. Przypominam, że PiS z Leppera dwukrotnie zrobił wicepremiera i przerzutego potrafił jeszcze podrzucić opozycji, to jest brawura, toporne, siekierą ciosane strategie i jakie skuteczne. PO ma zrobić rzecz prostą, przejąć wspólnie z opozycją władzę, przejąć na moment, dogadując się z pozostałymi partiami, aby unikać klucza partyjnego w obsadzie stanowisk. Wystarczy unikać zgranych nazwisk, wykonać dwa zadania (dobicie PiS i społeczne porozumienie) i efekt będzie piorunujący. Obawiam się jednak, że mdła PO nawet o tym nie myśli, nie myśli ze strachu, dlatego pójdzie starą ścieżką po starej partyjnej linii najmniejszego oporu i rzecz jasna zbierze w tyłek. Naprawdę trzeba cudu, żeby PiS przegrało te wybory. Przy takich błędach rozmemłanej opozycji, której przeciwstawia się arogancką, bezczelną, obłudną i prymitywną, jednak czytelną i skuteczną politykę zobowiązujących zasad, PiS ma sukces w kieszeni. I w tym miejscu zgadzam się z Panią Profesor, to będzie kompletnie niezasłużony sukces i triumfalizm PiS, to będzie najwyższa nagroda za najpodlejsze metody, to będzie zachęta do dalszych kroków i naprawdę nie wiem, gdzie zajdziemy. Liczy się zwycięstwo, jeśli metody PiS są skuteczne, to PiS będzie je stosował z lubością i premedytacją. Jeśli PiS odbierze laur za swoje podłości, czeka nas powracająca ze zdwojoną siłą degrengolada, normalnie strach się bać. Poza cudem, możemy liczyć na dużą frekwencję, co też graniczy z doznaniami metafizycznymi i modlić się o rozum dla opozycji, co z kolei jest już sakralnym aktem desperacji.