d2jsp
Log InRegister
d2jsp Forums > Off-Topic > International > Polska > Różne Śmieszne Śmieszności > Temat Oficjalny
Prev1203204205206207635Next
Closed New Topic New Poll
Member
Posts: 6,659
Joined: Sep 8 2009
Gold: 20.00
Nov 8 2010 09:11am
Quote (csdig @ 7 Nov 2010 17:57)
http://www.geekologie.com/2010/03/30/pedo-snake-owner.gif


nowosc, zostan
Member
Posts: 15,919
Joined: May 2 2006
Gold: Locked
Warn: 10%
Nov 8 2010 09:28am
Quote (dudispl @ 8 Nov 2010 17:11)
nowosc, zostan


to juz tez nie jest smieszne
Member
Posts: 19,071
Joined: Aug 17 2006
Gold: 0.00
Warn: 20%
Nov 8 2010 09:28am
Quote (dudispl @ Nov 8 2010 03:11pm)
nowosc, zostan


old w chuj
Member
Posts: 17,983
Joined: Dec 7 2008
Gold: 2,463.00
Nov 8 2010 02:28pm
jak ktos bedzie mial czas to zajebiste :D

Fajna historia pewnego Pana...

Przeczytałam do konca polecam :))


Posiadam.

Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze
schroniska, rasy małe kocie.

Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to
to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to
trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie
pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią
biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć
terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.

Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje
się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie
karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że
to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem
małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.

Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania
łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do
którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może
spokojnie pomyśleć.

Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za
sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i
"myśleć". Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej
niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc.
I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze
mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć
coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to
ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i
otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.

Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa
na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w
szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał- a wtedy
wiadomo- wąż.

Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do
domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to
zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja
toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc
spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest
cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez
okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam
wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego
parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie
zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chuja to niemożliwe jest.
Przecież nawet taki mały kot jest kurwa za duży- żeby przejść tym syfonem.

Ale słyszę tylko pizdut- oż kurwa no to nie mogło mi się zdawać- coś
ciężkiego poszło w pion. Kurwa wszyscy święci w trójcy jedyny Boże,
ukazali mi się przed oczami. Kot kurwa popłynął wprost w odmęty prawego
dopływu królowej polskich rzek. Lecę kurwa na dół do piwnicy- choć może
powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla,
znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej
kilka dni może się nie połapie.

Ale chuj - najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie
w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest kurwa, żyje i nie
poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to chuj
przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn
naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie
uwierzy za chuja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie
i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i
wołam. Kici kici. Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kurwa
głąb zamiast przyjść do mnie to kurwa chce iść tam skąd przyszedł czyli
do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie
kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.

No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny.
Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni chuja-
uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby
włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire-
ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami
którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie
dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I
bieg do piwnicy.

Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.

Wbiegam do piwnicy i kurwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no
może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w chuj i kota też nie
słychać już.

Ja pierdolę. Kurwa gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że
kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko
stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę,
jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.

Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić.
Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni
cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na
ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas,
wsteczny- poszło aż zakurzyło.

Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.

Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda,
że idzie od mojego domu. Latarka. Kurwa mam w aucie, chujowa ale może
starczy.

Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili.
Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici,
kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja
pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi
a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą
jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.

Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł
głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł
do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę
tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpizdu. Jeszcze tylko
trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpierdolił bo na
ulicy ciemno.

Sąsiad kurwa- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak
próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz chuj
złamany stoi i się dopytuje.

Co mam mu kurwa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?

Idźżesz w chuj pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i
pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria
i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się
przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech
ma za swoje.

Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko
gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam
wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie
dobrowolnie.

Kurwa drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko,
teoria samospełniającej się przepowiedni działa- kurwa ludzie to są barany.

Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam
dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma chuja to go musi wygonić albo
utopić.

Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego skurwiela dalej nie
wylało z kąpielą.

Kurwa mać- urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma
tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w chuj- jak się to gdzieś
przytka to będę miał przejebane.

Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel.

Wchodzę- a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja
pierdolę! Jak on kurwa wyszedł- którędy? Ano kurwa wziernikiem w
piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja kurwa stoję i marznę a ten gnój tarza
się w mojej pościeli. Zajebie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości
włazi na mnie. Kurwa mać. Przynajmniej kuleje.
Member
Posts: 1,394
Joined: Aug 13 2010
Gold: 0.89
Nov 8 2010 02:29pm
o tym kocie i kiblu ? OLDDD
Member
Posts: 6,030
Joined: Mar 11 2008
Gold: 6.83
Nov 8 2010 02:34pm
Old ale dalej dobre ^^
Member
Posts: 17,983
Joined: Dec 7 2008
Gold: 2,463.00
Nov 8 2010 02:36pm
to moze jeszcze cos o kotku nie wiem czy old :P

JAK ZAAPLIKOWAĆ KOTU TABLETKĘ?

1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyska i naciśnij lekko, trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy pysk, wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.

2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę.

4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem, jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.

5. Wyciągnij tabletkę z akwarium, a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.

6. Przyduś kota do podłogi, klinując go między kolanami, jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma głowę kota, jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.

7. Zdejmij kota z karnisza i rozpakuj nowa tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.

8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie, tak żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz temu draniowi pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby, mocno wdmuchnij tabletkę do środka.

9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedna butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy ciepłej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.

10. Przynieś cholernego kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu, tak żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczka od herbaty i przy pomocy gumki "recepturki" strzel tabletką miedzy rozwarte zęby.

11. Przy pomocy śrubokrętu przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Przynieś butelkę wódki, nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.

12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pierdolonego kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot ,próbując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejną tabletkę z opakowania.


13. Skrępuj tego skurwysyna przy pomocy sznurka od bielizny, związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła, popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.

14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.

15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego jebanego mutanta z piekła rodem iii …....... sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.



JAK ZAAPLIKOWAĆ PSU TABLETKĘ?

1. Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa.
Member
Posts: 8,361
Joined: Jul 31 2005
Gold: 16.00
Nov 8 2010 03:57pm
Quote
Beerware to określenie licencji na oprogramowanie. Pozwala użytkownikowi końcowemu na dowolne korzystanie z oprogramowania, pod warunkiem, że w wypadku spotkania autora użytkownik postawi mu piwo.


źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Beerware
Member
Posts: 12,278
Joined: Jul 12 2007
Gold: 1,155.59
Nov 8 2010 03:58pm
Quote (VolveR @ Nov 8 2010 09:57pm)


niezle
Member
Posts: 15,185
Joined: Feb 19 2009
Gold: 2.16
Nov 8 2010 04:54pm

Go Back To Polska Topic List
Prev1203204205206207635Next
Closed New Topic New Poll