Bongo może z kilkanaście razy w życiu paliłem. W sumie fajna sprawa, lecz i tak wolę fifacza-fafnirzacza. :love:
1. fifka
2. joint
3. bongo
4. wiaderko
... tak wygląda moja topka. Nigdy nie jadłem czekolady, ciasteczek, a słyszałem, że potrafią zdziałać dużo. ;)
Bardziej niż z fifki, to już wolałem z żarówki palić :+) a ciasteczko raz mi na nieświadomce dał kumpel, to już było wtedy, jak nie paliłem, wkręcił mnie, że to siostra zrobiła, a po kilku minutach się okazało, że wcale tak nie było