Już nawet rzucam jaranie pale raz/dwa na tydzień bo mam jeszcze zapasy swoje z tamtego roku w tym nic nie siałem i mam spokój ale alko masakra rządzi mna jak chce i zaczynam sie bac a zwłaszcza że byłem w szpitalu na trzustke
Myślę następnym razem będzie zgon wobec mojej osoby i tyle :(
Alkohol to tak naprawdę mój wróg publiczny numer jeden, nawet do narkotyków nie mam takiego pociągu, jak do alkoholu

za gówniarza się piło na 18tkach czy na imprezach, ale nie przyzwyczaiłem się do niego tak mocno jak te 7 lat temu, kiedy zamykałem sklep i od razu setkę na hejnał wypijałem. Najlepsze w tym jest to, że ja nawet nie piję po to, żeby się najebać, tylko chcę poczuć ten smak alkoholu w ustach. Nie doprowadzam się do takiego stanu jak Artur np. i nie robię popy na forum, byłoby mi wstyd.