Pogadaliście o tym Invincible chwilę i mnie tknęło, żeby spróbować. Wiedziałem o istnieniu tego serialu z memów i shortów, wiedziałem też, że nie pierdoli się w tańcu i jest tak sieka i rozpierducha.
W każdym razie skończyłem pierwszy odcinek i jestem podjarany, zakończenie paradoksalnie cudowne. Teraz już zmęczony wchuj bo od 6 na nogach i lecę spać, ale na bank będę oglądał dalej.
Oooo, Panie, czeka cię wspaniała przygoda. Zdarzają się słabsze momenty, ale to co jest nam teraz serwowane to palce lizać