Wczoraj kolesie robili u mnie kuchnię, jeden przyszedł, zapukał i mówi:
- Mam do pana pytanie odnośnie tych tutaj, no, rzeczy (pokazuje na terraria z pająkami).
- Pająków.
- No właśnie, bo sąsiadowi ostatnio uciekł i mój syn go widział u nas w domu, taki duży, jak talerz mniej więcej. Jak można go złapać? Przeszukałem cały dom, rozkręciłem głośniki i nic, nie ma go.
Powiedziałem mu, żeby porozstawiał pojemniki z wilgotną ziemią, może w nocy wylezie. Zapytał jeszcze ile taki pająk może przeżyć, to mu powiedziałem, że jak nie będzie miał co jeść to pół roku około jak pająk duży. A on na to:
- To mnie pan kurwa pocieszył.

Potem jeszcze przychodził parę razy do pokoju i pytał o różne rzeczy

czy można go chemią zabić i czy jest niebezpieczny i w jakie szczeliny się może wcisnąć. Ale co temu sąsiadowi spierdolił to nie wiedział.
