http://kultura.wp.pl/title,Jobs-kontra-Afryka,wid,13912818,wiadomosc.html?ticaid=1d3e1Quote
Steve Jobs był wielkim Amerykaninem, geniuszem, innowatorem, który wyprzedził swoje czasy i zmienił świat. Jego śmierć wywołała wielkie poruszenie wśród zwyczajnych ludzi i w mediach, które rozpisywały się codziennie o jego życiu i dokonaniach. Sam prezydent Barack Obama napisał o nim: "Steve Jobs był jednym z największych amerykańskich innowatorów. Na tyle odważny, by myśleć inaczej i wierzyć, że można zmienić świat, wystarczająco utalentowany, by to zrobić". Wielki człowiek, więc zasłużył na to wszystko. Ale czy istnienie firmy Apple ma jakiś fundamentalny wpływ na losy świata? Czy wymyślenie ipoda można porównywać z odkryciem prawa powszechnego ciążenia?
Teraz rzućmy okiem na to, co się dzieje w tym samym czasie w Afryce. Przez ostatnie trzy miesiące zmarło tam 30.000 dzieci. Nie zostały zaatakowane ani przez groźną zarazę, ani przez drugiego człowieka. Wykończył je GŁÓD. Afryka umiera z głodu - Somalia, Erytrea, Etiopia i północna Kenia zmagają się z najpoważniejszą od lat klęską głodową. Prognozy są zastraszające. ONZ ogłosiło czwarty stopień alarmowy dla tego rejonu świata. Piąty oznacza już katastrofę. W latach 80. i 90. susza i głód nawiedził Róg Afryki powodując śmierć ponad miliona osób. Organizacje międzynarodowe szacują, że w najbliższym czasie umrzeć może nawet 800 000 dzieci. Co w tej sytuacji robi świat? Jak pomagają media? Jak często myśli o tym statystyczny mieszkaniec Ziemi?
Od kilku dni na portalu społecznościowym Facebook furorę robi post ze zdjęciem Steve'a Jobsa opatrzony komentarzem: "1 Person Dies and 100 million cry" (jedna osoba umiera i sto milionów płacze). Obok umieszczone jest zdjęcie wygłodzonych afrykańskich dzieci i słowa: "1 Million Die and no one cries" (jeden milion umiera i nikt nie płacze). Jest to gorzki komentarz jednego z internautów do całej medialnej wrzawy, która powstała po śmierci Jobsa, a jednocześnie próba zwrócenia uwagi na problem Afryki.
Czy życie jednej osoby może być bardziej wartościowe niż życie setki osób? Czy społeczność w której żyjemy kieruje się zdrowymi zasadami? Czy kliknięcie "lubię to" na Facebooku faktycznie coś zmieni? Pewnie nie, ale ci, którzy klikną będą mogli poczuć, że coś zrobili, że są solidarni, bo przecież nikt z nas nie chce, żeby dzieci w Afryce głodowały i chętnie pomoże. Teraz pytanie, jak pomóc, żeby ten, któremu pomagamy to odczuł?
Komentarze ludzi umieszczane pod postem są przeróżne. Od tych oskarżających Amerykę, że jest śmieszna, po te tłumaczące, że przecież nie jest niczym nadzwyczajnym pisanie o śmierci tak ważnej postaci, w kilkanaście dni po tym fakcie. W tym momencie chyba nie jest ważne, kto ma racje. Ważne, że problem zaistniał i tak wiele osób porusza.
This post was edited by rollen on Oct 21 2011 05:42pm