Łoł kurwa, koniecznie chciałem mieć 5km przed 30 minutami dzisiaj, cieszyłem się jak bachor, że pobiłem rekord, a tydzień temu miałem lepszy czas niż dziś i to jeszcze bez spiny i bez biegania ostatnich 300 metrów jak perszing lol
Przebiegłem 7,07km w 44 minuty, z tym że 1/3 trasy odpoczywałem i szedłem, bardzo wolno nie biegam. Generalnie na +, bo nie męczyłem się tak jak tydzień temu, mimo że czas był lepszy. I w ogóle jeszcze kurwa muszę sobie dzisiaj na kolacje zjeść jakiś twarożek z chlebem, bo to jest chyba to czego potrzebuje dzisiaj