Quote (Ironfister @ Nov 5 2015 08:56pm)
Powiedziałem Ci już że historia to historia.
Spróbuje to wytłumaczyć jeszcze raz.
Ja nie mam pretensji o Lwów czy Wilno - bo to nie są już polskie miasta.
W nich mieszkają Litwini czy Ukraińcy, Polaków jest mało. A minęło raptem kilkadziesiąt lat.
Tak samo Niemcy nie powinni mieć pretensji o Wrocław - bo tam ich mieszka naprawde bardzo mało, pomimo że minęło raptem kilkadziesiąt lat.
I tak samo nie mają znaczenia wydarzenia sprzed 800lat w Gdaśku do których się odwołujesz, liczą się ludzie - gdzie mieszkają i żyją, a nie zapisy w średniowiecznych kronikach historycznych
Rosjan być może moglibyśmy przeprosic, ale oni najpierw muszą przestać zachowywać się jak bandyckie mocarstwo, w aktualnym stanie rzeczy przeproszenie za tamto wydarzenie byłoby jedynie pożywką dla propagandy i przyczyniłoby się do trwania ruskiego bandytyzmu.
Wiele milionów Polaków zginęło pośrednio lub bezpośrednio z ruskiej łapy, oni nas nie przeprosili, w tej sytuacji przepraszanie za jakiś drobny incydent sprzed 400lat byłoby sporym nietaktem wobec milionów ofiar ruskiego terroru.
Piszesz że liczą się ludzie. Jak to się ma do tego, że wolni ludzie 800 lat temu zostali brutalnie stłamszeni przez obcą siłą. Byli po prostu niewinną społecznością, która prowadziła spokojny żywot i nagle zostali wyrżnięci jak psy. Rozumiem, że dla Ciebie w ogóle nie liczą się Polacy którzy byli brutalnie mordowani, kobiety w ciąży były patroszone, a dzieci przybijane do drzew - mówię o wydarzeniach na Wołyniu 70 lat temu. Te wydarzenia również nie mają znaczenia? Jaka jest teraz reakcja Polaków na współczesnych potomków banderowców? Otaczają ich przyjaźnią i miłością?
Jak sądzisz czy naród który został w sposób bestialski ( jak na tamte czasy ) najechany, który wcześniej nie okazywał żadnych oznak agresji i wrogości względem sąsiada miał ot tak po prostu, po chrześcijańsku, nadstawić drugi policzek i jeszcze nas przepraszać? Jak w tym kontekście mają czuć się rodziny, których przodków wycięto w pień na Ukrainie?
Posłużę się drobnym cytatem odnośnie zdobycia Moskwy:
”Rozwięzły żołnierz wasz nie miał miary w obelgach i zbytkach; zabrawszy wszystko, co tylko dom zawierał, złota, srebra, drogich zapasów mękami wymuszał. Niestety! Patrzyli mężowie na gwałty lubych żon, matki na bezwstyd córek nieszczęsnych. Rozpust i wyuzdań waszych zachowujemy pamięc. Jątrzyliście serca nasze najobrażliwszą pogardą, nigdy rodak nasz nie był przez was nazywany inaczej, jak psem Moskalem, złodziejem, zmiennikiem. Od swiątyń nawet Boskich nie umieliście waszych rąk powściągnąć. W popiół obrucona stolica, skarby nasze przez carów zbierane, rozszarpane są przez was, państwo całe ogniem i mieczem okropnie zniszczone.”Skąd zatem miałaby płynąć miłość i szacunek Rosjan w stronę Polaków skoro tak bardzo dali im się we znaki w tamtym czasie? Czy w kontekście zaborów możemy mówić o "rosyjskiej Rosji" skoro do drugiej połowy XIX wieku rządziła nią zniemczona dynastia Romanowów? Piotr III, Katarzyna II, następnie ich syn Paweł I Romanow, czy byli to Rosjanie z "krwi i kości" ? Czy rzeczywiście to był "ruski terror"?
Jaką zatem naukę powinno się wyciągnąć z takich lekcji historii? Czy w kontekście tego co napisałeś wcześniej, to Ty przypadkiem nie jesteś osobą która "myśli kategoriami" nie wyciągając wniosków z historii ( którą traktujesz bardzo wybiórczo )?