Ok, skonczylem kolejny tom piesni lodu i ognia. I teraz tak, to jest troszke inne niz wszystkie ksiazeczki ktore do tej pory czytalem. Wyobrazcie sobie, ze czytacie ksiazke, w ktorej wlasciwie od samego poczatku widac protagoniste(-ów), czyli tak standartowo. Ale ku wielkiemu memu zdziwieniu, to ze ktos jest przedstawiany jako jeden, nie oznacza ze nim bedzie caly czas. ta ksiazka jest wielce polityczna, glowni bohaterowie gina, zostaja uszkodzeni(assasyni), uwiezieni, zdradzeni, wsio co mozecie sobie tylko wymyslec. dolaczyc do tego bardzo subtelny element fantastyczny (smoki, zombie, bogowie) a otrzymujesz mix w ktorym nie masz pojecia co sie wydarzy. Podoba Ci sie ten bohater? to supoer, poniewaz w nastepnym rozdziale umiera a opowiesc toczy sie dalej bez najmniejszego uszczerbku, zostaje wyloniony nowe protagonista i wszystko zaczyna sie "od nowa".
goraco polecam. zdecydowanie najlepsza ksiazka jaka w zyciu czytalem. ze smutkiem musze oznajmic ze zjada wszystko co czytalem wczesniej i to o cale mile. O ile taki LOTR czy Wiedzmin albo Kola Czasu sa naprawde solidnymi powiesciami, ba, rzeklbym ze wybitnymi. Piesn zdecydowanie goruje.
chyba powinienem przestac droolowac nad ta ksiazka i leciec po next tom ;\