Rząd zabrał dziesiątki miliardów polskim przedsiębiorcomFirma pana Kazimierza, którą prowadził ze wspólnikami, miała ponad 100 mln zł obrotu i zatrudniała łącznie (wraz z zakładem produkcyjnym) 200 pracowników.
Przełomem była końcówka roku 2017 r. i początek 2018, kiedy to Urząd Skarbowy nagle wstrzymał firmie pana Kazimierza wypłatę VAT aż za cztery miesiące. Łącznie było to ok. 2 mln zł.
– Przyjechali do nas młodzi kontrolerzy, którzy niewiele wiedzieli o handlu zagranicznym – relacjonuje nasz rozmówca.
– Widząc dokumenty, zadawali mi pytania typu: czy byłem osobiście przy załadunku każdej dostawy surowca w miejscu załadunku, czy mamy wagę do ważenia samochodów ciężarowych, czy jestem skoligacony z innym znanym biznesmenem o tym samym nazwisku, który w tym czasie upadł itd.
Urząd Skarbowy zamroził mu wszystkie konta bankowe, zatrzymał samochody i przejął biurowiec na konto przyszłych kar.
Naczelny Sąd Administracyjny niedawno przyznał panu Kazimierzowi rację, orzekając, że Urząd Skarbowy bezprawnie wstrzymał mu zwrot VAT.
Niestety po czterech latach z firmy już wiele nie zostało

Bogdan Zegar, biegły rewident podatkowy, uważa, że opóźnienia w zwrotach VAT są powszechne i na bardzo dużą skalę, idącą w co najmniej dziesiątki miliardów. Jak mówi, powoduje to, że rząd może "pochwalić się" zwiększonymi wpływami podatkowymi, ale tylko na papierze.
– To są "przychody państwa w toku" – uśmiecha się gorzko biegły rewident. – Sprawy o zwroty kierowane są bowiem do sądów i tam czekają na rozstrzygnięcie, czasami latami.
Kurde pisiory rozpierdolą ten kraj do reszty, co za banda łobuzów:(