Quote (Westo @ Oct 2 2017 10:28am)
A dlaczego nie miałby? W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe. Jest dużo czynników, od ataków policji na niewinnych obywateli, którzy chcieli zagłosować w "nielegalnym referendum", a nawet do biernego podejście władz Ligi, służb mundurowych oraz klub LP chęci/ propozycji do zmiany terminu meczu. Barca chciała, wszyscy odmówili. Cieżko jest grać mecz, wiedząc że na ulicach panują chaos związany tylko referendum. Dodam też sytuacja w mieście, w klubie była napięta od samego rana. Tym bardziej że LP chciało i wystąpiło w strojach z "hiszpańską" flagą, co na dzień nie zdarza się. Takie sytuację wystpępują tylko poprzez oddanie hołdu, akt żałoby etc. Kolejny pstryczek w nos od hiszpańskiej federacji. W barcelonie walki z policją, a w Madrycie biesiada na całego.
Grada d’animació (ultras) w oficjalnym komunikacie zagroziła wbiegnięciem na murawę, jeśli mecz się odbędzie. Zarząd przestraszony wizja straty 6 punktów i wbiegnięciem kibicow na boisko, postanowił rozegrać mecz przy pustych trybunach. Villarubi po tej decyzji podał się do dymisji, zarząd tłumaczy, ze dzięki pustym trybunom, zwróciliśmy uwagę świata na problem Katalonii, a kibice są zażenowani i wkurzeni. Wielu uważa, ze Barça straciła tym status Mes que un club, a prawda jak zwykle leży gdzieś po środku.
Klub powinien byc w stanie zabezpieczyc impreze. Tylko tyle mam do powiedzenia.
Quote (SleepNowInThe Fire @ Oct 2 2017 10:56am)
"Krzysztof Stanowski z portalu "Weszło!" napisał na Twitterze, że zawodnicy po tym, jak wrócili do Warszawy, zostali pobici przez zamaskowanych pseudokibiców. Tę informację potwierdził klub w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Kiedy zawodnicy podjechali na klubowy parking, na zewnątrz czekała już pięćdziesięcio osobowa grupka fanów. Piłkarze domyślali się, że czeka ich trudna rozmowa, jednak nic z tych rzeczy. "Kibice" rzucili się na zawodników, uderzali głównie w tył głowy oraz z otwartej ręki w twarz. Kibice poboli zawodników, tak by zostali upokorzeni, na szczęście, nie odnieśli obrażeń. Oberwał również Alexandar Vuković, czyli zastępca trenera Jozaka. Sam Romo Jozak wyszedł bez szwanku po tym zajściu, stał z boku i obserwował sytuację. Całe zamieszanie trwało około 10. minut. Po jej zakończeniu zawodnicy rozjechali się do domu.
W trakcie gdy zawodnicy byli atakowani, nikt nie reagował, nie było w ogóle żadnego ochroniarza. Legia od dwóch spotkań nie potrafi wygrać meczu, więc nie dziwi fakt, że kibice są sfrustrowani. Następna szansa na powrót do zwycięstwa, dopiero po przerwie na reprezentację. Wówczas Legia podejmie u siebie Lechię Gdańsk.
Aktualizacja( 12:30). Piłkarze, którzy zostali pobici zastanawiają się, czy nie rozwiązać kontraktu z winy klubu. Legia nie zapewniła im należytej ochrony, do czego jest zobowiązana. Co to oznacza? Przede wszystkim spore straty finansowe. W przypadku, gdy umowa rozwiązywana jest z winy klubu, ten musi wypłacić pieniądze należne do końca kontraktu. Do tej pory nie wiadomo, którzy zawodnicy mieliby żądać rozwiązania umowy. Jak informuje portal "Weszło!", jedyni zawodnicy, którzy nie zostali naruszeni, to Arkadiusz Malarz oraz Michał Kucharczyk."
Patologia. Nie bede jednak plakal
