No i po Woodstocku.. niestety nie bylem nawet na 1 koncercie, caly czas praca od 17 do 5.
1. dnia tj w czwartek wieczorem, podbilismy miasto

no i ostatniego , po powrocie z nocki o 5 rano wodka poszla hehe, ale myslalem, ze szybciej mnie jebnie a tu nic !
Ogolnie spoko, woodstockowicze nawet mili i dalo sie z nimi pogadac
