Nie, zbyt wiele rzeczy ostatnio wali mi się na głowę, żyję w pierdolonym postkomunistycznym państwie, na przeklętej wsi która niemożliwie ogranicza mi kontakty ze światem, mam zjebaną klasę, i jedynie bardzo wąskie grono przyjaciół (rzadko używam tego zwrotu wobec kogokolwiek), któremu pozostanę wierny, i to jest raczej jedyny pozytywny aspekt mojego gównianego życia, które mam nadzieję jeszcze się zmieni.