Ja już się przyzwyczaiłem do polskiego emo ego, że każdy zgrywa poliglota który łapie za każde błędy językowe jakie popełnisz nieważne czy mówisz po angielsku, polsku, chińsku, tajwańsku, portugalsku czy murzyńsku. To jest pewnego rodzaju podbudowanie sobie pozytywnego ducha w już zjebanym i zmarnowanym życiu. Oczywiście do pojazdu to wszyscy się rzucają, ale żeby wskazać i skorygować błąd to już nikt. Szkoda, że kraj w którym spędziłem ponad 20 lat i którego języka nauczyłem się płynnie mówić łącznie z ulicznymi przekleństwami jest tak zadufany w sobie. Nic dziwnego, że potem w krajem rządzą takie szympansy.
Ogólnie prawie jak w Wietnamie:
http://www.twitch.tv/d3vip/c/4440018 , chociaż u nas nikt z nikogo się nie naśmiewa :-)