Pierdolę, strasznie gorąco, biegło się bardzo ciężko. Trochę sił brakowało, to chyba dlatego, że od rana jestem o kilku kanapeczkach i przed bieganiem nic nie zjadłem, tylko się napiłem... i to jeszcze za mało się napiłem. Strasznie mi pragnienie doskwierało, jakbym miał piasek w gębie. Ostatni km to myślałem, że przywalę twarzą w glebę

Jednak dociągnąłem. Albo muszę więcej pić przed wyjściem, albo na takie trasy 10km i więcej w upalne dni muszę wziąć choć trochę picia.
http://screenshu.com/static/uploads/temporary/5r/v4/p2/w9ajc4.jpg
Teraz jeszcze raz widzę, że biegałem trochę nierównym tempem...
Potwierdzam, ciężko dziś się biega. U mnie w Rzeszowie dodatkowo bardzo mocno wieje co też utrudnia bieganie. Dziś tylko 6.82 w 32:06. Jak będzie taka pogoda dalej to pewnie się przerzucę na bieganie wieczorami.