Quote (Republika @ 19 Feb 2017 23:30)
Podobał się komuś ten nowy John wick?
Ja ide w tym tygodniu na niego, osobiscie nie widzialem, ale z tego co czytam recenzje i opinie, to jak Ci sie podobala 1, to bedziesz zachwycony 2jka.
Tutaj z innego forum 2 opinie:
Quote
Byłem właśnie na Johnym Wicku 2 i tak jak się spodziewałem, był wyjebany. Szedłem do kina z myślą, że będzie dobra akcja, zachowana stylistyka i atmosfera pierwszej części i tak właśnie było. Film nadal ujęty jest w bardzo specyficzny sposób i jak ktoś tutaj celnie zauważył, całość wydaje się wręcz komiksowa. Ale to właśnie mi się podobało, w obu filmach nie uświadczyliśmy żadnych "gliniarzy", nie ma żadnych irytujących pościgów na sygnale - wątek policji został całkowicie wykluczony z historii i to mi się podobało. W filmie strzelają się na otwartych przestrzeniach, nikt nie raguje na zwłoki na dworcu itp. Trzeba polubić ten hermetyczny klimat filmu, ja bardzo polubiłem. Z tym że, wydaje mi się że gdyby nie grał w tym filmie Keanu Reeves, tylko jakiś randomowy koleś, to film nie odniósłby takiego sukcesu, coś w nim jest - mimo że mówi przez cały film tylko kilka kwestii to człowiek to lubi oglądać :) Sceny walki bardzo spoko, dzwięk wystrzałów broni wyjątkowo satysfakcjonujący. Jest tych scen dużo i są dłuższe niż w pierwszej części, ale to tylko na plus. W Matrixie sceny walki były może trochę bardziej widowiskowe, ale akcje z bronią w Wicku są na kompletnie nieporównywalnym poziomie, no i motyw z kuloodpornym garniturem i zasłananiem nim twarzy też spoko ;)) Muzyka trochę bardziej podobała mi się w pierwszej części, ale bardzo na plus jest main theme Johnego Wicka, tym razem z wokalem. Podsumowując, bardzo porządnie wykonany film akcji, z bardzo specyficznym klimatem, w swoim gatunku na pewno wart polecenia 9/10. Nie rozczarowałem się i sądząc po ciekawym zakończeniu - czekam na kolejną część.
No i fajnie że Keanu udało się zaliczyć kolejną serię filmów akcji obok Matrixa, koleś ma talent :)
Quote
Byłem właśnie na Johnie Wicku 2
Ja pierdolę... mamy dopiero luty, a w tym roku nie będzie już lepszego filmu akcji.
Druga część to dokładnie to samo, co było w oryginale, tylko więcej, lepiej i dwukrotnie większym pierdolnięciem. To, co wyprawiał Reeves przed kamerą to jest poziom niespotykany w Hollywoodzie. Zaryzykuję w ciemno stwierdzeniem, że żaden aktor w historii Hollywoodu nie potrafił lepiej posługiwać się bronią od Reevesa. Jeśli Jackie Chan jest mistrzem kaskaderki w walce wręcz, to Reeves jest bogiem mu równym, ale w dziedzinie broni palnej. W ogóle pod względem fizycznym ten film jest arcydziełem. Widać, że wiele uderzeń nie było markowanych, tylko rzeczywiście się Reeves napierdalał z kaskaderami.
Każdy, kto miał nawet sekundę akcji w tym filmie był genialnie przygotowany. Nawet genderfluidowa panna Ruby Rose, która jest ostrą suczą, ale tragiczną aktorką, była tutaj świetna. Niezwykle charyzmatyczny był bodyguard Cassian (grany przez jakiegoś rapera), z którym Reeves się tłukł przez dobre 20 minut. Ian McShane był super, Laurence Fishburne był super - generalnie wszyscy aktorzy zagrali dokładnie tak, jak trzeba. Mogę się tutaj jedynie przyczepić do dwóch ról: głównego złego granego przez Riccardo Scamarcio i brata Tarasova z pierwszej części, granego przez Petera Stormare'a. IMO ten pierwszy był dość nijaki, podczas gdy genialny Stormare miał tylko króciutką rolę w prologu. Ja bym tutaj raczej zaryzykował przerzucenie Stormare'a do roli głównego złego i byłby to strzał w dziesiątkę. Ale z drugiej strony rozumiem, że tym razem nie chcieli mieć "rosyjskiego" villaina, a chyba w takich klimatach najlepiej się Stormare czuje, ale na pewno poradziłby sobie nawet jako Włoch.
Audiowizualnie JW2 to majsterszyk. Genialna (poza paroma króciutkimi wyjątkami) praca kamery i montaż. Świetna, klimatyczna muzyka (choć zabrakło mi takiego motywu muzycznego jak Killing Strangers z pierwszej części) oraz wreszcie mocno "zauważalny" main theme Johna Wicka. Na specjalną wzmiankę zasługują efekty dźwiękowe. Chryste panie jakie one były świetne. Uderzenia w walce wręcz, rozwalanie samochodów, wystrzały z broni, tłuczone szkło - wszystko zostało zrobione z ogłuszającym wręcz pierdolnięciem, ale mimo tego wszystko było bardzo klarowne jeśli chodzi o odgłosy. Ponownie fantastyczna była gra świateł i kolorów, dzięki czemu praktycznie każda scena była inna. Niektórzy mogą to uznać za głupie, ale nawet zwykłe zmienianie barw w różnych scenach ma kolosalne znaczenie dla filmów akcji. A już jedna z końcowych scen w labiryncie luster - paaaaanie, mistrzostwo!
Pod względem fabularnym też było bardzo dobrze. Tym razem główny bohater został zmuszony do zrobienia czegoś i z tego powodu film lekko traci na wydźwięku. Wcześniej John Wick sam postanowił się zemścić, dokonał własnego wyboru, a tym razem zabijał z musu. Nie jest to może równie ekscytujące rozwiązanie, ale rozumiem, że twórcy musieli pójść nieco inną ścieżką. Niestety w trochę mniejszym stopniu widz się czuje związany z wydarzeniami na ekranie. Można też skrytykować to, że końcówka JW2 poszła nieco w stronę absurdu, bo nagle się wydaje, jakby każdy człowiek na ziemi był zabójcą. Ale szczerze mówiąc mi to nie przeszkadzało, to w końcu licentia poetica i takie wykreowane uniwersum. Swoją drogą bardzo mi się podobało, że w pierwszej części dostaliśmy tylko taki teaser całego uniwersum, podczas gdy w drugiej części na maksa eksplorujemy ten ciekawy i oryginalny świat.
Podsumowując: ja jestem zachwycony tym filmem, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu się podoba takie kino. Tak jak mi się nie podobają horrory i generalnie nie lubię ani ich oglądać, ani tym bardziej oceniać. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że JW2 to jeden z najlepiej zrobionych (czystych) filmów akcji wszech czasów. To jest już poziom The Raid czy najlepszych filmów Jackiego Chana. Pod względem technicznym to najlepsza Hollywoodowska produkcja od czasów nowego Mad Maxa. I podkreślam jeszcze raz: w tym roku nie będzie lepszego filmu akcji, musiałby się zdarzyć jakiś cud.