Quote (groom @ Dec 5 2016 05:05am)
Mi z marvela chyba najbardziej avendzersi podchodza. Na pojedynczych bohaterach jedank bardziej lub mniej sie nudzilem. Jedynka bym wrecz powiedzial, ze jak na gatunek to byla po prostu genialna. Film o superbohaterach to ma byc rozpierducha z dodatkiem humoru a nie smety przez 3/4 filmu z finalem. Dr Strange byl dokladnie taki sam. Zamiast zrobic z niego prawidzwego kozaka jakim byl w komiksie to wyszla ciamajda z malymi laserkami. Leca te miliony dolarow budzetu na te filmy ale szczerze mowiac ja tego nie widze. Pewnie nie podpadam juz pod target tych filmow bo zwyczajnie jestem za stary ale w tej chwili dc jesli chodzi o kino typowo rozrywkowe jest u mnie dwa oczka wyzej od marvela. Batmam vs Superman + SS spokojnie jezeli chodzi o widowiskowosc i przyjemnosc z ogladania bija na glowe wiekoszosc produkcji marvela. Umowmy sie, kto szuka fabuly i ambitnego kina w filmie o gosciu z innej planety, z magicznym mlotem czy z reaktorem atomowym zamiast serca....
No akurat obejrzałem Suicide Squad i Dr. Strange jeden po drugim i chyba się z toba nie zgodzę (szczególnie, użyłeś zwrotów BvS i przyjemność z oglądania w jednym zdaniu). Może i sam Dr. Strange nie był mega kozakiem (w końcu był tylko zdolnym uczniem

), jednak jego pełne możliwości zobaczymy dopiero w Ragnarok, a efektów w jego filmie naoglądałem się i tak dość sporo. Humor też nienajgorszy, a sam główny bohater wyrazisty i wyglądający na wyciągniętego z komiksu. Co do SS to jestem mega zawiedziony, bo tak jak w BvS skupiono się na wszystkim i na niczym; każdej postaci jest po trochu i właściwie chuja się o nich dowiadujemy, a sama fabuła jest niespójna i momentami nudna (scena w barze mnie wręcz męczyła

). Harley Quiin, Deadshot i Diablo (no kurwa prócz jego ostatniej sceny xDD) ratują ten film.