Dowcipy z tej serii wymiatały. Ktoś pamięta jeszcze jakieś?
Diabeł zebrał Niemca Ruska i Polaka przed granicą. Powiedział: będziecie mogli przejść pod warunkiem wykonania jednego zadania. Na jutro przyjedźcie samochodami, którymi na co dzień jeździcie.
Niemiec przyjechał Mercem (ofc) Polak Syrenką (dowcip z czasów, kiedy jeździły jeszcze Syrenki) a Ruska nie widać...
Diabeł mówi: "Dobra to zaczynamy bez Ruska. Żebym was przepuścił przez granicę, musicie się przeczołgać pod swoimi samochodami."
Polak pierwszy w miarę spoko raz, raz, trochę smaru na koszuli, ale zaliczone. Niemiec się przeciska, jęczy, wyje z bólu i się śmieje na przemian. Diabeł się pyta: "Dlaczego się śmiejesz? Przecież wcale dobrze Ci nie idzie..." A Niemiec na to " Bo Ruski walcem jedzie

"
ja to znam w takiej wersji ze dostali po młotku i mieli rozpierdolic swoj samochod, przy czym rusek przyjechal czolgiem