Gone Girl 9/10 - miłe zaskoczenie, oglądałem jako ostatni z czterech poniższych i pozamiatał wszystko, genialny scenariusz, świetne plot-twisty, trzymanie w napięciu do końca (mimo, że gigantyczny mindfuck następuje zaledwie po połowie filmu)
Jackie Brown 8/10 - nadrabiam tarantinowskie zaległości, trzyma klimat pulp fiction, świetne dialogi i genialny występ de niro jako przygłupa
Hummingbird 7/10 - Standardowo Jason Statham jako 1-man army (jak bywało w transporterach itp), sporo polskich akcentów w filmie (standardowo pokazali nas jako biedaków, ale dobrych i pracowitych), ogólnie na jedno obejrzenie i do zapomnienia, większych błędów nie było.
The Equalizer 6/10 - Zachęcony przez johnnego, kolejne 1-man army, ale w tym przypadku zrobili wielkie holywood rodem z Salt z A. Jolie, warsztatowo spoko, ale robienie z głównego bohatera kevina samego w domu, który rozstawia wszędzie pułapki zrobione z rzeczy z supermarketu i soluje całe oddziały żołnierzy zawsze bardziej mnie śmieszyły niż jarały.Fabuły praktycznie brak, przynajmniej nie zrobili z niego katola, w pamięć mi na pewno nie zapadnie. Also, nie ma jeszcze polskich napisów, ale to jakoś nie przeszkadza, bo posługują się przeciętnie złożonym ang.