Quote (Elfisher @ 24 Apr 2019 21:49)
kupuję auto za +/- 30k i mam dylemat między dwoma.
1. W211 2006 r. po pierwszym właścicielu z polskiego salonu (~130k przebieg), niestety w wersji E350 gdzie pada łańcuch i wałek a remont kosztuje ~8k. W internetach piszą że wada ujawnia się najczęściej w okolicach 200k ale nie wiadomo. Ofc mogę sprawdzić jego stan przed zakupem, chodzi bardziej o opłacalność na przestrzeni najbliższych paru lat.
2. Nissan Qashqai 2010 r. FL, też polski salon, podobnie wyposażony (nawet trochę lepiej).
Quote (RavenN @ 24 Apr 2019 23:10)
Jak można postrzegać W211 jako prestiżowy samochód? Przecież swego czasu co drugi złotówa tym jeździł. Chwili bym się nie zastanawiał mając taki wybór i brał qashqaia, tym bardziej na takie "trasy".
e:\ dodam, że jakiś czas jeździłem w211 3.2 w gnoju avantgarde, ponad 200 kuca i 500nm. Mimo to brałbym nissana.
Miałem W211 i mega fajne auto, z tych niemieckich 10-15 letnich aut typu BMW E60, A6C6 i podobne, Merc nie wiem czy nie jest najfajniejszy/najbardziej udany, zakladając oczywiście, że ktoś ma równo w głowie ułożone i ma w dupie wszystkie te wizerunki, prestiż i szpan.
No, ale żeby pakować tyle hajsu w dość stare auto (cena zakupu + bieżący serwis + potencjalnie rozrząd) to trzeba raczej wiedzieć, że to auto dla Ciebie i zostać z nim potem na dłużej.
Ja po przerobieniu X aut, głównie starszych i z wyższych segmentów patrze jednak z zazdrością na znajomych czy rodzine, którzy kupią coś młodszego i potrafią w zasadzie nic nie dołożyć do auta przez kolejne 3-5 lat. W starym premium zawsze jest coś do zrobienia i często kasa jest, ale brakuje czasu albo po prostu energii na użeranie się z tym kawałkiem blachy.