Quote (Thegri @ Mar 30 2010 10:13am)
U mojego dobrego znajomego który ostro dawał wszystko się zmieniło jak był już o krok od śmierci. 3 dni w śpiączce, ledwo sie uratował. Potem zmienił towarzystwo, detox, pracował i za kasę która zarobił inwestował w siebie. teraz ma żonę i jest całkiem normalnym facetem. Nie stał się żadnym świętoszkiem ale nie powtarzał błędów. Grunt to znaleźć sobie jakiś cel i realizować. Jak nie wyjdzie - trudno - obierasz inny. Byle do przodu, byle nie na siłę, byle nie rezygnować. I tyle... powodzenia
Bardzo dobrze powiedziane. Najpierw musi przestac sobie folgowac i obwiniac swiat za to ze sobie nie radzi ze soba. Niestety zwykle jest tak, ze dopiero w obliczu smierci sie cofnie i pojdzie we wlasciwa strone.
This post was edited by Platine on Mar 30 2010 04:27am