Czaisz bazę mój dziadek pracował w cukierni i za dzieciaka miałem codziennie w domu paczki i drożdżówki…
u mnie na rejonie jeszcze do czasu kovidu funkcjonowała mała piekarnia, do której o 23:30 najebani z ziomkami albo tylko z bratem łaziliśmy po chleb niekrojony i pączki bo wtedy już mieli wypieczone, i gorące mmm