Z osób ktoret jedzą słońce to znam chyba tylko stachurskiego B)
kupilem sobie kiedys dawno temu taka gazetke "zdrowie bez lekow" dla beki i jak lecialem samolotem i wyciagnalem ja to pani obok znaczaco chrzaknela. chyba nie pochwalala tych pierdoletow. w kazdym razie w srodku byl artykul o gosciu co piecze sam chleby i leczy energiami rak jak kaszpirowski. na pytanie czy skoro nie je miesa to czy jego chleby stanowia duza czesc jego diety odpowiedzial: tak owszem ale w sumie to sa mu zbedne bo moglby i juz kiedys zywil sie tylko swiatlem slonecznym, robi i je je tylko jako hobby
byla ksiazka Philipa K Dicka o inzynierze lotnictwa wojskowego w stopniu majora ktory zwariowal i postanowil pierdolic wszystko i zamieszkac w swoim przydomowym ogrodku, siedzial tylko na lezaku i karmil sie sloncem jak jego rosliny. "piper in the woods" jakos tak sie nazywala